Artykuł został zaktualizowany i uzupełniony w sierpniu 2026 roku.
Samoakceptacja. Ten cudowny stan, w którym czujesz się dobrze ze sobą. Niezależnie od wyglądu, stanu posiadania, zachowań, osiągnięć i tego, co ludzie o Tobie mówią. To stan wewnętrznej harmonii, spokoju, spełnienia, pozwolenia sobie na bycie sobą i uwolnienie się od ciągłej presji, aby być kimś innym. Kimś, kim wydaje Ci się, że powinnaś być.
Samoakceptacja to podstawa, na której budujesz swoje poczucie własnej wartości i naturalną autentyczną pewność siebie, opierając na niej swoje działania. To zaufanie i szacunek dla siebie samej. I przekonanie, że jesteś OK, że wszystko z Tobą w porządku. Że zasługujesz na wszystko, co najlepsze w życiu.
Zaakceptuj siebie – brzmi prosto. Tylko jak to zrobić? Dlaczego to takie trudne? Dlaczego ciągle jesteśmy z siebie niezadowolone? Nie lubimy siebie. Wciąż siebie krytykujemy, naprawiamy, naginamy się do jakichś standardów… Tak jakby to, jakie jesteśmy teraz, było niewystarczające. Wciąż próbujemy „podwyższyć” sobie poczucie własnej wartości.
Czym właściwie jest samoakceptacja?
Samoakceptacja nie oznacza, że musisz uważać siebie za idealną. Nie oznacza też, że masz polubić każdą swoją cechę czy zachowanie.
To zgoda na to, że jesteś człowiekiem. Masz swoje mocne strony, ale masz też słabości. Czasem jesteś odważna, a czasem się boisz. Czasem reagujesz spokojnie, a czasem emocje biorą górę. Zdarza Ci się podejmować dobre decyzje, ale zdarzają się też takie, których później żałujesz.
I to wszystko nadal mieści się w Tobie.
Samoakceptacja mówi:
- „Nie muszę być idealna, żeby być wartościowa.”
- „Mogę czasem popełnić błąd i nadal zasługiwać na szacunek.”
- „Nie muszę podobać się wszystkim, żeby mieć prawo być sobą.”
I przede wszystkim: „Mogę widzieć swoje niedoskonałości, a jednocześnie nie odrzucać siebie z ich powodu.”
Bo możesz przecież zauważyć, że chciałabyś coś w sobie zmienić, a jednocześnie nie traktować siebie jak projektu do naprawy.
Dlaczego chcesz być lepsza niż jesteś?
Może dlatego, że nasłuchałaś się krytyki?
Przyjęłaś całe mnóstwo nakazów, nakazów, pouczeń, dobrych rad?
Nasiąkłaś jak gąbka przekazami pełnymi dezaprobaty i informacjami, co jeszcze jest do poprawy?
Pomyśl o tym, jak odnosili się do Ciebie rodzice i inni dorośli, gdy byłaś dzieckiem. O tym, jak Ty sama odnosiłaś się do siebie, gdy byłaś starsza, a potem już całkiem dorosła. Czy to były przekazy pełne akceptacji? Akceptowano Twoje uczucia i emocje? Czy mogłaś być sobą? I czy sama potrafiłaś wybaczać sobie własne błędy?
Co się dzieje, gdy słowa krytyki dotyczące naszego zachowania, postępowania, opinii, decyzji, wyborów, wyglądu zewnętrznego słyszymy od osób, na których bardzo nam zależy? Np. od rodziców, którzy w dzieciństwie są dla nas najważniejszymi osobami na świecie i nie wyobrażamy sobie życia bez nich?
Próbujemy za wszelką cenę się poprawić, bo mamy poczucie, że jeśli tego nie zrobimy, zostaniemy odrzucone.
Boimy się odrzucenia, więc staramy się dopasować siebie do oczekiwań ludzi, którzy są dla nas ważni. Próbujemy siebie zmienić, ulepszyć, postępujemy wbrew sobie i na podświadomym poziomie wysyłamy sobie komunikat, że coś jest z nami nie tak. Brakuje nam samoakceptacji i poczucia własnej wartości.
Czujesz, że nie akceptujesz siebie? Chciałabyś mieć więcej zgody na siebie i wyrozumiałości dla swoich wad? Koniecznie przeczytaj moją książkę „Czuła dla siebie. Żyj wolna od presji i lęku”. Dostępna m.in. w księgarni internetowej Sensus
Samoakceptacja a poczucie wartości – czy to to samo?
Te dwa pojęcia często są ze sobą utożsamiane, ale nie są dokładnie tym samym.
Poczucie własnej wartości odpowiada na pytanie: „Jaką wartość ma dla mnie moje życie i ja sama?”
Natomiast samoakceptacja dotyczy tego, czy pozwalam sobie być sobą – również wtedy, kiedy nie spełniam własnych oczekiwań.
Możesz więc wiedzieć, że jesteś wartościową osobą, a jednocześnie mieć ogromny problem z zaakceptowaniem swojego wyglądu, emocji, błędów czy pewnych cech charakteru.
I możesz też osiągać sukcesy, być kompetentna, podziwiana i doceniana przez innych, a mimo to w środku wciąż czuć: „Nie jestem wystarczająco dobra”.
Dlatego samoakceptacja jest tak ważna. Bo pomaga Ci przestać uzależniać zgodę na siebie od tego, czy jesteś taka, jaka – Twoim zdaniem – powinnaś być.
Po czym poznasz, że trudno Ci zaakceptować siebie?
Czasami brak samoakceptacji nie wygląda wcale jak otwarta niechęć do siebie. Może być dużo bardziej subtelny.
Może przejawiać się tym, że:
- ciągle porównujesz się z innymi kobietami,
- trudno Ci przyjąć komplement,
- długo rozpamiętujesz swoje błędy,
- wstydzisz się swoich emocji,
- masz poczucie, że „powinnaś już być dalej”,
- często myślisz, że musisz się zmienić, zanim pozwolisz sobie czuć się dobrze,
- bardzo boisz się krytyki,
- uzależniasz swoje samopoczucie od opinii innych,
- masz trudność z wybaczaniem sobie,
- stawiasz sobie bardzo wysokie wymagania,
- czujesz, że musisz coś osiągnąć, żeby zasłużyć na uznanie.
Być może zdarza się, że powtarzasz sobie:
„Będę z siebie zadowolona, jak schudnę”.
„Poczuję się pewna siebie, kiedy dostanę tę pracę”.
„Zaakceptuję siebie, kiedy przestanę się tak przejmować”.
„Będę mogła być z siebie dumna, kiedy wreszcie nauczę się stawiać granice”.
Tylko że wtedy samoakceptacja staje się nagrodą. A przecież to nie chodzi o to, by najpierw stać się kimś innym, żeby zasłużyć na dobre traktowanie samej siebie.
Lęk przed byciem odrzuconą
W dorosłym życiu znów obawiamy się braku akceptacji i tego, że zostaniemy odrzucone. Przez znajomych, grupę rówieśniczą, koleżanki z pracy, lokalną społeczność. Bardzo chcemy być lubiane i doceniane. I nie możemy znieść tego, że mamy w sobie cechy, atrybuty albo jakieś części, które nam w tym „przeszkadzają”.
Nie lubimy swojego ciała, wystającego brzucha, zbyt dużego nosa. Nie akceptujemy swoich reakcji, zachowań i stanów emocjonalnych. Wstydzimy się i karzemy siebie za swoje błędy, porażki, wady, ograniczenia.
„Znowu zrobiłam z siebie głupka”, „Dlaczego ja zawsze muszę wszystko schrzanić”, „Jak mogłam się tak ubrać, wyglądałam strasznie grubo” – dowalamy sobie bez litości.
Nie akceptujemy siebie, bo boimy się, że nie zaakceptują nas inni. Tylko, czy wiemy, co to dla nas oznacza?
Ciągła krytyka – co Ci to robi?
To tak, jakbyś wciąż odrzucała siebie samą. Jakbyś samej sobie mówiła, że jesteś wybrakowana. Że TAKIEJ siebie nie możesz kochać. Że nie zasługujesz na własną akceptację i sympatię. „Jak się za siebie weźmiesz i schudniesz, to wtedy mogę cię zaakceptować. Teraz spadaj. Idź biegać, grubasie” – komunikujesz sobie, patrząc z pogardą na swoje odbicie w lustrze zamiast zaakceptować siebie taką, jaką jesteś.
Jak się wtedy czujesz?
Jakie masz w sobie emocje?
Czy to Cię nie rani?
Oczywiście, że tak. Tylko najczęściej nie pozwalasz sobie poczuć tego bólu. To by było za dużo. Boisz się, że byś tego nie udźwignęła. Ale chociaż rzucasz się w działanie i próbujesz robić wszystko, co w Twojej mocy, żeby się „poprawić” – i tak nosisz w sobie ten smutek. I rośnie w Tobie przekonanie, że „coś jest z Tobą nie tak”. Że urodziłaś się „niepełnowartościowa i że nie zasługujesz na miłość ani na szacunek”.
Samoakceptacja to balsam na Twoją duszę
Tymczasem najlepsze, co możesz dla siebie zrobić, to zaakceptować siebie taką, jaka jesteś. Ze wszystkimi swoimi słabościami i niedoskonałościami. Z tymi wszystkimi sytuacjami, kiedy zachowałaś się nie tak, jakbyś chciała. Ze swoimi błędami i porażkami. Z cellulitem i zmarszczkami. Ze wszystkimi cechami charakteru, z powodu których sama siebie odrzucasz. Na tym właśnie polega samoakceptacja.
Okaż sobie choć trochę serca. Przecież starałaś się najlepiej jak mogłaś. Daj sobie wyrozumiałość, współczucie, wybacz błędy i potknięcia. Nie krytykuj się i nie obwiniaj, jeżeli coś Ci się nie powiedzie. Zamiast tego, pociesz siebie samą, poklep po ramieniu, pogłaszcz po głowie. Zdobądź się na kilka ciepłych, wspierających słów.
Jeśli tęsknisz za tym, by zaakceptować siebie, ale nie wiesz, jak to zrobić, polecam Ci mój kurs online „Przyjmuję siebie w pełni”. Możesz go zakupić TUTAJ.
Paradoks samoakceptacji
„Zaraz, chwileczkę” – słyszę czasem podczas sesji – „czyli mam zaakceptować swoje wady? Przecież chcę się rozwijać. Muszę się za siebie wziąć! Po to przyszłam do coacha. A tu słyszę, że wszystko ze mną ok i że wszystkie moje niedoskonałości są w porządku. Czyli mam usiąść i nic nie robić?” Nie, to nie o to chodzi.
Samoakceptacja jest tak istotna dlatego, że prawdziwa praca nad sobą może się rozpocząć dopiero po tym, jak zaakceptujesz obecny stan rzeczy i swoje życie. A to wcale nie oznacza rezygnacji z dalszego rozwoju i chęci zmiany.
Jak pisze Jeff Foster w swojej książce „Zakochaj się w tym, co jest”:
„Powiedzenie TAK tej chwili, dokładnie takiej jaka jest, powiedzenie TAK sobie, dokładnie takiemu jaki jesteś, nie oznacza, że przestajesz wierzyć w możliwość zmiany. To nie znaczy, że nie nadejdzie odpowiedź, smutek nie zniknie, a ból nie ustanie, albo że sensowne zachowanie nie pojawi się w następnej scenie”.
Tak, prawdziwa samoakceptacja oznacza, że dostrzegasz siebie całą, jako cudowną, absolutnie unikalną istotę ludzką z niepowtarzalnym zestawem cech, talentów i umiejętności. Że jesteś świadoma swojej wartości, mimo swoich słabości i wad.
Jak możesz coś w sobie zmienić, jeżeli najpierw tego nie przyjmiesz? I nie zaakceptujesz, że tak jest?
Samoakceptacja nie oznacza rezygnacji z rozwoju
Być może teraz myślisz: „Jeżeli zaakceptuję siebie taką, jaka jestem, to po co miałabym się rozwijać?” A ja powiedziałabym: właśnie wtedy rozwój może stać się dużo zdrowszy.
Bo jest ogromna różnica między:
„Muszę się zmienić, bo taka, jaka jestem teraz, jestem niewystarczająca”
a:
„Akceptuję siebie taką, jaka jestem, ale chcę się rozwijać, bo wiem, że może mi to przynieść coś dobrego”.
W pierwszym przypadku działasz przeciwko sobie, natomiast w drugim – dla siebie.
Bo możesz:
- chcieć schudnąć, ale nie dlatego, że nienawidzisz swojego ciała.
- uczyć się asertywności, ale nie dlatego, że uważasz się za beznadziejną.
- rozwijać swoje kompetencje, ale nie dlatego, że jesteś „za głupia”.
- pracować nad emocjami, ale nie dlatego, że „nie wolno Ci ich mieć”.
Zmiana nie musi być karą za to, jaka jesteś. Może być wyrazem troski o siebie.
I właśnie tutaj zaczyna się bardzo dojrzała forma samoakceptacji, w której zmienia się motywacja, z której podejmujemy nasze działania.
Podejmuj działania z miłości do siebie
Zgódź się na siebie taką, jaka jesteś i z tej pozycji podejmij decyzję, co chciałabyś w sobie zmienić. A potem zacznij realizować te postanowienia z łagodnością i wyrozumiałością dla siebie samej.
Bardzo ważne jest, by Twoja motywacja do pracy nad sobą nie skutkowała działaniem przemocowym i opresyjnym w stosunku do siebie. By nie brała się z pogardy, niechęci, rozczarowania sobą czy nienawiści do siebie samej.
Ważne, by to samoakceptacja była tu punktem wyjścia. I by Twoja chęć rozwoju wynikała ze współczucia i wyrozumiałości. Bo lepiej i skuteczniej jest rozwijać się z miłości do samej siebie, niż podejmować zmiany „za karę”.
Jeżeli podchodzisz do siebie bez łagodności, w sposób surowy i bezwzględny, wymagając od siebie natychmiastowej poprawy, sama wysyłasz sobie komunikat, że taka jaka jesteś teraz, nie zasługujesz na akceptację.
Nie powtarzaj schematu, który wpojono Ci w dzieciństwie. Daj sobie to, czego wtedy nie dostałaś.
Traktuj siebie tak, jakbyś potraktowała kogoś, kto szczególnie potrzebuje ciepła, delikatności i wsparcia.
Teraz pora, byś opatrzyła swoje stare rany, a nie jeszcze przysparzała sobie nowych.
Jak zacząć budować samoakceptację?
Samoakceptacja nie pojawia się zwykle dlatego, że pewnego dnia przeczytasz świetną książkę, wysłuchasz podcastu albo obejrzysz piękny film i pomyślisz: „Od dziś już siebie akceptuję”.
To proces. I zaczyna się od bardzo małych rzeczy.
1. Zauważ, jak do siebie mówisz
Posłuchaj swojego wewnętrznego dialogu. Czy powiedziałabyś swojej najlepszej przyjaciółce to, co mówisz do siebie?
- „Ale ze mnie idiotka”.
- „Znowu wszystko zepsułam”.
- „Jak ja wyglądam?”
- „Jestem beznadziejna”.
Jeżeli nie powiedziałabyś tego komuś, kogo kochasz – dlaczego mówisz to sobie?
I nie musisz od razu zamieniać tych komunikatów w przesadnie pozytywne afirmacje. Na początek wystarczy, że przestaniesz być dla siebie okrutna.
2. Pozwól sobie mieć gorszy dzień
Nie każdego dnia będziesz pełna energii, pewna siebie i zadowolona z życia.
Czasami będziesz zmęczona, a czasami smutna.
Może czasami rozdrażniona.
A może zdarzy się, że popełnisz błąd.
To nie oznacza, że coś poszło nie tak z Tobą. To oznacza, że jesteś człowiekiem.
3. Przestań uzależniać swoją wartość od osiągnięć
Twoja wartość nie rośnie dlatego, że dostałaś awans ani nie maleje dlatego, że coś Ci się nie udało.
Nie wzrasta, kiedy ktoś Cię pochwali i nie znika, kiedy ktoś Cię skrytykuje.
Osiągnięcia są częścią Twojego życia. Nie są miarą, którą masz mierzyć swoją wartość.
4. Naucz się mówić do siebie z życzliwością
Nie chodzi o to, żeby codziennie patrzeć w lustro i powtarzać: „Jestem najlepsza, jestem wspaniała! Wszystko potrafię najlepiej.”
Jeżeli w to nie wierzysz, prawdopodobnie poczujesz tylko jeszcze większy rozdźwięk.
Zacznij prościej:
„To było dla mnie trudne”.
„Nie poradziłam sobie tak, jak chciałam, ale mogę spróbować jeszcze raz”.
„Mam prawo się bać”.
„Nie muszę być idealna”.
„Jestem po swojej stronie”.
To właśnie z takich małych zdań buduje się nową relację ze sobą.
Daj sobie czas
Dlatego, kiedy jest Ci smutno i źle, i czujesz się winna z powodu swojego zachowania albo sytuacji, w której popełniłaś jakiś błąd, powiedz sobie, że to widzisz. Że sobie współczujesz, bo to przykre i bolesne doświadczenie. Że rozumiesz, że to nie jest łatwo zmierzyć się z trudnymi emocjami. Być może przeżyć wstyd, rozczarowanie, smutek, żal. Przyjmij te emocje, przeżyj je, daj im przestrzeń do zaistnienia. A potem z takiej pozycji możesz zastanowić się, co mogłabyś zrobić, by następnym razem zareagować inaczej.
I nie ponaglaj samej siebie. Daj sobie dużo czasu. Nie czyń sobie wyrzutów, że jesteś beznadziejna, bo przecież „już miałaś być asertywna, już obiecałaś sobie, że nie będziesz się tak zachowywać, już miałaś panować nad swoimi emocjami…” Daj sobie zgodę na to, że jeszcze nie do końca tak potrafisz.
Nie bądź na siebie zła, że znowu górę wzięły stare nawyki albo że nie umiałaś wprowadzić w życie nowej wiedzy. Zaakceptuj, że tak jest i daj sobie więcej czasu.
Gdy ustawiasz sobie wysoko poprzeczkę, wywierasz presję albo krytykujesz siebie, że „jeszcze nie potrafisz, a już powinnaś”, też komunikujesz sobie brak akceptacji. Znowu odrzucasz siebie, bo nie spełniłaś swoich własnych wysokich oczekiwań i pojawia się schemat z dzieciństwa, kiedy byłaś odrzucana przez swoich rodziców. Tylko, że teraz to Ty sama sobie to robisz, nie dając przyzwolenia, by akceptować siebie taką, jaką jesteś.
Prawdziwą samoakceptację poczujesz wtedy, gdy pozwolisz sobie być taką jaką jesteś . Przyjmiesz wszystko, co się pojawia. I będziesz kochać siebie, bez stawiania sobie warunków. Bez mówienia, że zaakceptujesz „gdy tylko”, „jak już” albo „jeżeli”.
Chcesz poznać 5 największych korzyści z zaakceptowania siebie? Zapraszam do lektury tego wpisu na moim Instagramie.
Spokój zamiast ciągłej walki
Być może zdarzyło Ci się spotkać w swoim życiu osobę, którą podziwiałaś za jej spokój, siłę i charyzmę. Za to, że roztacza wokół siebie jakąś niezwykłą aurę, którą odczuwają wszyscy w jej otoczeniu. Taka osoba nie wywiera na siebie presji, nie toczy ze sobą nieustannej walki, nie ma w sobie napięcia ani lęku, że powie albo zrobi coś nie tak i ktoś inny to skrytykuje. Nawet, jeżeli tak się stanie, jest w niej gotowość do przyjęcia tego, bo to część niej. To jej sposób doświadczania swojego „ja”. Taka osoba bierze odpowiedzialność i nie uchyla się od konsekwencji lecz nie odrzuca siebie i nie gardzi sobą z powodu błędu. Cokolwiek by się nie wydarzyło, zawsze stoi po swojej stronie.
Ty też tak możesz. Zacznij od rezygnacji z samokrytyki. Zamiast wytykania sobie błędów, okaż wyrozumiałość i wsparcie. Za tym pojawi się samoakceptacja. Ten stan, w którym zgodzisz się na siebie w pełni i zostawisz przestrzeń, na wszystko, co będzie się pojawiać.
To bardzo pomaga w stawaniu się pewną siebie kobietą, świadomą swojej wartości i czerpiącej z tego moc.
A jeśli chciałabyś popracować ze mną indywidualnie, zapraszam na coaching. Na początek zapisz się na bezpłatną i niezobowiązującą rozmowę wstępną. Kliknij TUTAJ.
A co, jeśli nadal nie potrafisz siebie zaakceptować?
Może przeczytasz ten artykuł i pomyślisz: „Super, wszystko rozumiem, tylko ja dalej nie potrafię siebie zaakceptować”.
Jeżeli tak jest, nie rób z tego kolejnego powodu do krytykowania siebie. Nie każ sobie natychmiast pokochać siebie.
Nie musisz od razu zachwycać się swoim wyglądem, uwielbiać wszystkich swoich cech i być zachwycona każdą częścią swojego życia.
Możesz zacząć od zaprzestania walki ze sobą. I przyznać: „To prawda, nie umiem jeszcze siebie zaakceptować, ale chcę nauczyć się traktować siebie lepiej”.
I to już jest bardzo dużo. Bo samoakceptacja nie zawsze zaczyna się od miłości do siebie. Czasami zaczyna się od zgody na to, żeby przestać siebie ranić.
A potem, krok po kroku, może pojawić się coś więcej. Więcej łagodności, wyrozumiałości, zaufania do siebie, spokoju.
I w końcu to piękne poczucie: „Nie muszę już ze sobą walczyć.”
Co możesz zrobić już dziś?
Nie chcę zostawiać Cię tylko z teorią, dlatego mam dla Ciebie małe zadanie.
Dziś wieczorem zapisz trzy rzeczy:
1. Jedną rzecz, którą w sobie lubisz.
Nie musi być wielka. Może to być Twoja wrażliwość, poczucie humoru, sposób, w jaki troszczysz się o innych, albo to, że mimo trudności wciąż próbujesz.
2. Jedną rzecz, której w sobie nie akceptujesz.
I zamiast zastanawiać się, jak ją natychmiast zmienić, napisz:
„Czy mogę dziś zrobić dla siebie coś dobrego, mimo że mam tę cechę?”
3. Jedno zdanie, które chciałabyś częściej od siebie słyszeć.
Może:
„Jestem po swojej stronie”.
„Nie muszę być idealna”.
„Mam prawo być sobą”.
„Mogę popełniać błędy”.
„Moje potrzeby są ważne”.
Wybierz jedno i wracaj do niego wtedy, kiedy znów uruchomi się Twój wewnętrzny krytyk.
To małe kroki. Ale właśnie z takich małych kroków buduje się zupełnie inna relacja ze sobą.
FAQ – najczęściej zadawane pytania o samoakceptację
1. Co to jest samoakceptacja?
Samoakceptacja to zdolność do przyjmowania siebie taką, jaka jesteś: ze swoimi mocnymi stronami, słabościami, emocjami, ograniczeniami, błędami i niedoskonałościami. Nie oznacza przekonania, że jesteś idealna ani rezygnacji z rozwoju. Oznacza, że Twoja wartość nie zależy od tego, czy spełniasz wszystkie swoje oczekiwania.
2. Jak nauczyć się samoakceptacji?
Samoakceptacja jest procesem. Możesz zacząć od obserwowania sposobu, w jaki do siebie mówisz, ograniczenia samokrytyki, większej wyrozumiałości dla własnych błędów oraz uczenia się rozpoznawania i respektowania swoich potrzeb.
3. Dlaczego tak trudno zaakceptować siebie?
Trudności z samoakceptacją często wiążą się z doświadczeniami z przeszłości, krytyką, porównywaniem się z innymi, presją społeczną oraz przekonaniem, że trzeba coś osiągnąć albo zmienić, aby zasługiwać na akceptację i miłość.
4. Czy samoakceptacja oznacza, że nie trzeba się zmieniać?
Nie. Możesz w pełni zaakceptować siebie i jednocześnie chcieć coś w swoim życiu zmienić. Różnica polega na tym, z jakiego miejsca podejmujesz tę zmianę. Możesz rozwijać się z troski o siebie, zamiast próbować naprawić siebie dlatego, że uważasz się za niewystarczającą.
5. Jaka jest różnica między samoakceptacją a poczuciem własnej wartości?
Pojęcia są ze sobą mocno związane, ale nie oznaczają dokładnie tego samego. Poczucie własnej wartości dotyczy przekonania, że jesteś wartościową osobą. Samoakceptacja oznacza natomiast zgodę na siebie – również wtedy, kiedy nie jesteś taka, jaka chciałabyś być.
6. Czy można zaakceptować swoje wady?
Tak. Akceptacja nie oznacza, że musisz lubić każdą swoją cechę. Możesz zauważać swoje słabości i jednocześnie nie odrzucać siebie z ich powodu. Możesz też zdecydować, że nad czymś chcesz pracować – bez pogardy i przemocy wobec siebie.
7. Czy samoakceptacja pomaga w budowaniu pewności siebie?
Tak. Kiedy przestajesz uzależniać swoją wartość od osiągnięć, opinii innych i własnej perfekcyjności, łatwiej jest działać w zgodzie ze sobą. Samoakceptacja może więc stać się ważnym fundamentem bardziej stabilnej pewności siebie.
8. Jak zaakceptować swój wygląd?
Warto zacząć nie od zmuszania się do zachwytu nad swoim wyglądem, ale od rezygnacji z ciągłego krytykowania swojego ciała. Możesz stopniowo uczyć się patrzeć na siebie z większą neutralnością, szacunkiem i życzliwością. Twoje ciało nie musi wyglądać idealnie, aby zasługiwać na dobre traktowanie.
Zobacz również:
- 5 korzyści z zaakceptowania siebie
- Zaakceptować swoje ciało – czy to w ogóle możliwe?
- Jak zacząć doceniać siebie?
Małgosiu, to Ty dla mnie jesteś ta osoba, która podziwiam i biorę siłę, twój spokojny ton głosu daje mi poczucie bezpieczeństwa a zarazem siłę i wiarę w siebie😍😍😍😍
Dziękuję Ci 😚😚😚
Ja Tobie dziękuję Żaneta! Cieszę się 🙂
Jakby wszystko o mnie.
Cenne bycie dobra dla siebie i
Dać czas
Nie krytykować
Wspierać
Cieszę się, że to było wartościowe 🙂 Trzymam kciuki!
Te rady to strzał w 10-tke👍Najpierw trzeba zaakceptować tą siebie w obecnej chwili, nie walczyć, nie być niecierpliwą, a łagodną i dobrą dla siebie. Nie ma znaczenia nawet niezrozumienie innych, jeśli jest się przyjacielem dla siebie. I wydawałoby się oczywiste odkrycie, że właśnie ten spokój ducha to początek samoakceptacji. Dziękuję😊
Dziękuję Elu za komentarz i bardzo się cieszę, że artykuł był dla Ciebie wartościowy 🙂
Wow 😲
Nigdy jeszcze nie widziałam tak dobrych rad. To co tu pisze to dokładnie opis mojego dzieciństwa. Aktualnie mam 17 lat i nadal nie umiem zaakceptować siebie. Ale postaram się! Zrobię wszystko co w mojej mocy by pokochać siebie taką jaką jestem. Tylko najpierw potrzebuje by ktoś zabrał odemnie tę falę krytyki która nadal trwa 🥲. Dziękuje pani małgorzacie!
Natalio, bardzo się cieszę, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy 🙂 Trzymam mocno kciuki za to, abyś pokochała siebie taką, jaką jesteś!