„Jasne, że możliwe. Pod warunkiem, że to ciało jest piękne, wysportowane i zadbane…”, odpowiedziałaby większość moich koleżanek. No właśnie, tylko co to znaczy piękne? I co to znaczy dbać o ciało? Kiedy kończy się troska, a zaczyna się opresyjne działanie, które wcale dobrze ciału ani nam nie służy?

Pewnie niewiele znasz osób, które są w stanie w stu procentach zaakceptować swoje ciało. Przeważnie słyszysz: „nie jest źle, ale mogłoby być lepiej” albo “gdybym była wyższa/szczuplejsza byłoby super”, a skrajnych przypadkach wysłuchujesz litanii narzekań na temat tego, co trzeba poprawić, żeby to ciało było w końcu akceptowalne.

Dlaczego tak jest? Dlaczego tyle osób nie lubi i nie wyobraża sobie, by w pełni zaakceptować swoje ciało? Co możemy zrobić, by spojrzeć na to ciało inaczej i nawiązać z nim cieplejszą relację?

O dobroczynnej mocy samoakceptacji piszę więcej w tym wpisie

 

 

 

Chcesz sobie pomóc, a siebie krzywdzisz

Zacznijmy od tego, jaki wpływ na nasze życie i dobrostan może mieć niezadowolenie z ciała. Otóż kiedy dochodzimy do wniosku, że nie wyglądamy tak, jak “powinnyśmy”, nie wpasowujemy się aktualnie obowiązujące standardy piękna, widzimy siebie jako mniej atrakcyjne, a przy tym nie mamy w sobie akceptacji ani życzliwości do siebie samych, zaczynamy siebie zmieniać. W takim przypadku często chęć zmiany nie wypływa z rzeczywistej troski o siebie, lecz z niechęci albo wrogości i może przybrać następujące formy:

– opresyjne działania: drakońskie diety, intensywne, wyczerpujące ćwiczenia i treningi, karanie siebie odmawianiem sobie jedzenia, co może prowadzić do zaburzeń odżywiania i wyniszczenia organizmu, bolesne zabiegi poprawiające urodę, dyskomfort, a nawet ból wynikający ze wciskania się w zbyt ciasne ubrania albo niewygodne szpilki

albo

– bierna lub werbalna agresja: bezlitosna krytyka samej siebie, obelgi, obraźliwe epitety pod własnym adresem, złośliwości, kpiny, szyderstwa, spojrzenia w lustro pełnie niechęci, pogardy albo nienawiści, odrzucanie samej siebie. Lincz w zaciszu własnego umysłu.

 

 

 

Akceptacja czy odrzucenie?

Co jest w tym najgorsze? To, że osoby, które tak „dbają” o siebie, nie mają świadomości, że robią sobie krzywdę. Byłyby w stanie wyliczyć jednym tchem, jak to troszczą się o swoje ciało, pijąc dużo wody, jedząc przez cały dzień przysłowiowy listek sałaty, chodząc na masaże, spędzając długie godziny na siłowni albo pokonując biegiem ogromne dystanse. I wiesz, co? Nie ma nic złego w uprawianiu sportu i dbaniu o swoją sylwetkę. Ale najważniejsze, by odkryć to, co dla wielu osób pozostaje nieodkryte: emocje, z których biorą się działania. Warto się chwilę zatrzymać i odkodować te informacje, zadając sobie pytania:

  • Dlaczego robię to, co robię?
  • Co mnie do tego popycha?
  • Z czego bierze się moja motywacja?
  • Co jest motorem moich działań?

Jeżeli odkryjesz, że biegasz albo przechodzisz na dietę, bo siebie kochasz i Twoją motywacją jest prawdziwa troska o siebie, poprawienie komfortu życia, życzliwość, chęć zadbania o swoje zdrowie – serdecznie Ci gratuluję.

Ale możesz też dojść do wniosku, że nie ma w Tobie gotowości, by zaakceptować swoje ciało i że Twoje działania w stosunku do własnego ciała wypływają głównie ze strachu. Ze strachu przed odrzuceniem, z obawy, że nie będziesz lubiana albo z lęku, że jak się nie zmienisz, to nie zostaniesz zaakceptowana przez grupę ludzi, na których akceptacji bardzo Ci zależy. Wtedy tracisz z oczu swój dobrostan i zaczynasz działać w sposób, który Ci nie służy.

Chcesz poznać 5 korzyści z zaakceptowania siebie? Zajrzyj do tego posta na moim proiflu na Instagramie.

 

 

 

Wymagania, oczekiwania, żądania

Co wtedy robisz? Stawiasz swojemu ciału wymagania, masz do niego pretensje i żądasz, żeby robiło to, co chcesz. Eksploatujesz, wydajesz rozkazy, nie znosisz sprzeciwu. Jesteś głucha na jego prośby o odrobinę wyrozumiałości. Zdarza się, że ignorujesz pierwsze symptomy choroby. Nie słyszysz w ogóle jego głosu, zaślepiona lękiem albo chęcią przypodobania się lub zaimponowania innym.

Kiedy Twoje ciało nie chce się podporządkować, karzesz je, obrażasz się na nie albo wręcz zmuszasz do fizycznego wysiłku, mimo wyraźnych sygnałów, że granica wytrzymałości została osiągnięta. Taka postawa bywa dodatkowo podsycana przez spotykane w mediach społecznościowy motywacyjne “nawoływania”: „Walcz ze swoimi słabościami! Wygraj z lenistwem! Przełam się! Już nie wytrzymujesz? Bądź twarda! Pokaż sobie, że możesz więcej!”

Chcesz być twarda, więc walczysz i łatwo się nie poddajesz. Nie godzisz się na to, żeby dać sobie więcej czasu i nie chcesz odpuścić, dopóki nie osiągniesz celu.

Ale… czasem nawet walka nic nie daje, jeżeli nie możesz czegoś zmienić. Bo np. masz „za krótkie” nogi, krępą sylwetkę albo “masywne” ramiona. Wtedy nie rzucasz się w działanie, ale jesteś zła. Nie walczysz, ale często emanujesz niechęcią. Patrzysz na siebie z pogardą, albo w ogóle nie możesz na siebie patrzeć. Mówisz do siebie w obraźliwy sposób, wyśmiewasz, szydzisz albo chowasz się przed światem w przekonaniu, że nie możesz tak po prostu istnieć. Że jesteś na to zbyt nieatrakcyjna. Bo nie wpisujesz się w ogólnie przyjęte kanony urody.

O tym, jak zaakceptować siebie piszę również w mojej książce “Jesteś wartościowa!”, którą możesz zakupić na stronie wydawnictwa Onepress

 

 

 

Ciało to życie

Chcę Ci teraz zaproponować inne spojrzenie na własne ciało. Inną perspektywę, której być może dotąd nie odkryłaś. Zobacz swoje ciało nie jako opakowanie podlegające modom, wystawiane na ocenę, wobec którego masz jakieś oczekiwania, lecz jako jako fizyczny organizm, który umożliwia Ci istnienie. Ujrzyj je jako mieszkanie Twojej duszy.

Dzięki ciału Twoja dusza mogła przyjść na ten świat i zamanifestować się w fizycznym wymiarze. Ciało to pojazd, którym Twoja dusza przemierza swój ziemski czas.

Dzięki ciału możesz istnieć, czuć, doświadczać, przejawiać swoje talenty, odczuwać emocje, nawiązywać kontakt (również fizyczny!) z innymi ludźmi, realizować swoje cele, uprawiać sport, spełniać się w swojej pasji i cieszyć się ze swojego bycia tu na tej planecie.

Czy w takiej sytuacji ciągłe wymagania i pretensje wobec ciała nie wydają Ci się niewdzięcznością, lekceważeniem i totalnym brakiem szacunku?

Jeżeli nie potrafisz zaakceptować swojego ciała i zniechęcią patrzysz na siebie w lustrze obejrzyj nagranie warsztatu online “Jak pokochać swoje ciało”.

 

 

Dobra relacja z ciałem

Kluczowym elementem, który pomaga zaakceptować swoje ciało, jest nawiązanie z nim dobrej relacji. Jak? Otóż obowiązują te same zasady, które dotyczą jakichkolwiek innych relacji w Twoim życiu. Czy jeżeli na kimś Ci zależy, zaczynasz go lekceważyć albo nim pogardzać? Czy okazujesz mu brak szacunku? Nie słuchasz, co do Ciebie mówi? Oczywiście, że nie.

Dobra, serdeczna relacja wymaga wzajemnego zaufania, życzliwości, uważności na siebie nawzajem. A jeżeli kogoś urazisz, zawiedziesz albo zranisz, możesz próbować odbudować wzajemne zaufanie. To wymaga czasu, uważności i przede wszystkim zmiany postępowania.

Jeśli czujesz potrzebę nawiązania głębszej, bliskiej relacji ze swoim ciałem i pokochania go takim, jakie jest, a dotąd przeważnie je krzywdziłaś, możesz zastosować te trzy kroki:

 

KROK 1 Przeproś

Powiedz wewnętrznie do swojego ciała, że przepraszasz je dotychczasowe traktowanie. Przeproś za to, że je wykorzystywałaś, eksploatowałaś, poganiałaś do pracy, zmuszałaś do nadmiernego wysiłku, odmawiałaś jedzenia, karałaś dietami albo treningami. Przeproś za to, że nie słuchałaś tego, co do Ciebie mówi, lekceważyłaś wysyłane przez nie sygnały, wymagałaś bezwzględnego posłuszeństwa i traktowałaś bez szacunku. Powiedz, że jest Ci przykro i że od teraz będzie inaczej.

 

KROK 2 Podziękuj 

Okaż wdzięczność za to, że Twoje ciało z Tobą jest. Że dzięki niemu możesz doświadczać życia. Podziękuj swoim nogom, że niosą Cię tam, dokąd chcesz iść. Spójrz na nie z wdzięcznością, niezależnie od tego, czy są długie i szczupłe, czy krótkie i masywne. Swojemu sercu podziękuj za to, że niestrudzenie pompuje krew, płucom, że przez tyle lat napełniają Twoje ciało oddechem. Możesz podziękować każdej części ciała, każdemu narządowi, o którym pomyślisz. Możesz podziękować ciału, że tyle wytrzymało. Jeżeli jesteś mamą, możesz podziękować, że dzięki niemu urodziłaś dziecko. Podziękuj za to, że jest takie, jakie jest. Jeżeli masz ochotę czule siebie objąć albo pogłaskać z wdzięcznością, zrób to.

 

KROK 3 Doceń 

Zamiast oceniać i krytykować, doceń. Okaż życzliwość i współczucie. Zamiast patrzeć rano na siebie w lustrze z niechęcią i mówić „Ale masz wory pod oczami, jak ty wyglądasz”, powiedz: „To była ciężka noc. Doceniam to w moim ciele, że mimo zmęczenia wstaje i idzie do pracy. Co mogę zrobić, aby jakoś pomóc?”. Może mogłabyś zrezygnować z części obowiązków? A może odpuścić coś, co nie jest pilne i nie musi być zrobione dzisiaj? Może wrócić wcześniej do domu, wziąć ciepłą kąpiel i odpocząć? Doceń, bądź wyrozumiała i okaż życzliwość.

 

 

 

A co z “kanonami” urody?

Nic. Może się okazać, że przestaną one mieć dla Ciebie tak duże znaczenie. Jeżeli zbudujesz piękną, prawdziwie bliską relację ze sobą i ze swoim ciałem, nie będzie tam już miejsca na krzywdzenie siebie. Nie przyjdzie Ci do głowy, by coś sobie obciąć albo coś dorobić, po to by wpasować się w jakąś ramkę. Będziesz czuła w sobie naturalny wewnętrzny sprzeciw na wszystko, co nie będzie Ci służyć. 

  • Dbanie o swoją sylwetkę i urodę? Tak!
  • Wpasowywanie się w jakieś standardy za wszelką cenę? NIE!

I może się okazać, że nadal się o siebie troszczysz, ale teraz już z miłością, uważnością i wyrozumiałością dla własnych ograniczeń. Że nadal dbasz o swoją sylwetkę, ale już nie jesteś dla siebie agresywna. Nadal dokładasz starań, by być atrakcyjną i zadbaną, ale nie chcesz się już katować.

Jesteś uważna na sygnały płynące z ciała. Słuchasz i respektujesz. Odpuszczasz to, co Ci nie służy.

 

I możesz zauważyć, że zaczyna się dziać magia. Bo właśnie wtedy emanujesz pięknem, kiedy akceptujesz i kochasz siebie! Brak akceptacji, niechęć do siebie i samokrytyka gaszą Twój wewnętrzny blask i sprawiają, że czujesz się nieatrakcyjna i beznadziejna. Nawet jeżeli uda Ci się wpasować w jakiś rozmiar albo standard, Twoje ciało jest „przeczołgane”, wymęczone, pozbawione witalności.

A jeśli siebie kochasz i masz w sobie przestrzeń, by zaakceptować swoje ciało, wysyłasz tę energię do otoczenia. Jesteś chodzącą afirmacją życia. Promieniejesz. Lśnisz wewnętrznym pięknem. Niezależnie od rozmiaru, ilości kilogramów i długości nóg.

Wiesz, że możesz zaakceptować swoje ciało takim, jakie jest i manifestujesz to swoimi działaniami. 

A Twoje ciało odzwdzięcza Ci się witalnością, życiową energią, zdrowiem i optymizmem

 

Podobał Ci się ten wpis? Skorzystałaś/ -łeś? Jeżeli chcesz mi się odwdzięczyć, możesz postawić mi kawę 🙂 Kliknij poniżej:

buycoffee.to/malgorzatatrzaskowska

Podziel się: