Zaczyna się już w szkole. Zgłaszasz się, odpowiadasz, a potem słyszysz: „Źle. Błąd. To niepoprawna odpowiedź”. Siadasz czerwieniąc się ze wstydu. Porażka. Lepiej było nic nie mówić. Następnym razem siedzisz cicho, chociaż znasz rozwiązanie. Milczysz, bo boisz się że i tym razem przy wszystkich usłyszysz, że nie masz racji. Znów będziesz musiała przełknąć to przykre uczucie upokorzenia. Czujesz strach przed porażką i nie robisz nic.

 

Z tego samego powodu ileś lat później nie dzielisz się swoimi pomysłami, nie zabierasz głosu na spotkaniach, trzymasz w szufladzie swoje projekty,a notes z pomysłami, jak rozkręcić własny biznes ukrywasz pod stertą książek. Często to właśnie strach przed porażką, obawa, że popełnisz błąd, że się „wygłupisz” trzyma Cię w miejscu. Sprawia też, że czasami zachowujesz się kompletnie irracjonalnie.

Tkwisz w nieudanym związku, w kiepsko płatnej pracy, tolerujesz dyskomfort, znosisz niewygody, ograniczasz siebie finansowo i generalnie zgadzasz się na życie poniżej swoich możliwości. Zwłaszcza, jeśli zdarzyło Ci się już wcześniej ponieść porażkę – tym bardziej obawiasz się, że kolejnym razem “znowu się nie uda”.

PS. Jeśli jesteś właśnie świeżo po niepowodzeniu, to przyda Ci się mój mini poradnik, w którym w 5 krokach pokazuję, jak poradzić sobie z porażką i działać z odwagą dalej – pobierzesz go poniżej:

 

A wracając do tematu… czy sytuacje poniżej wyglądają znajomo?

Choć ta nowa praca, którą Ci zaproponowano to całkiem obiecujące miejsce, z perspektywą na rozwój i lepszą pensją – strach przed porażką blokuje Cię przed zmianą.

Choć pomysł na własny biznes masz już dopracowany w każdym szczególe, obawa przed finansową klapą trzyma Cię na etacie. W firmie, do której dojeżdżasz 70 km, wstając codziennie o 5 rano i spędzając w samochodzie większość wolnego czasu.

Tak, same sobie to robimy. Zostałyśmy wytresowane, żeby zawsze znać prawidłową odpowiedź, nigdy się nie mylić, odnosić sukcesy i trafiać w dziesiątkę. I teraz mamy ogromny lęk przed zrobieniem czegoś, co wiąże się z jakimkolwiek ryzykiem niepowodzenia, „bo jeżeli mi nie wyjdzie – ja wyjdę na nieudacznika”. Straszne. I co wtedy?

Więcej o tym, jak radzić sobie ze strachem przed porażką piszę w swojej książce “Jesteś wartościowa! 10-tygodniowy trening doceniania siebie”. Książka dostępna na stronie wydawnictwa Onepress oraz w Empik.com KLIKNIJ TUTAJ i innych dobrych księgarniach.

 

Co ludzie powiedzą?

Kiedy czujesz, że strach przed porażką coraz bardziej Ci doskwiera, zadaj sobie pytanie, czego konkretnie się boisz. Co jest pod spodem? Perspektywa jakich nieprzyjemnych doświadczeń powstrzymuje Cię przed działaniem? Z mojej pracy z kobietami wynika, że bardzo często jest to lęk przed opinią innych. Lęk, że ktoś Cię wyśmieje, negatywnie oceni albo że się skompromitujesz i odtąd będziesz „nikim” w oczach otoczenia.

Też tak masz? Trzęsiesz się ze strachu, że ktoś mógłby Cię skrytykować i na samą myśl o tym rezygnujesz ze swoich planów? Albo odkładasz ich realizację na lepszy moment? Na ten dzień, kiedy będziesz bardziej gotowa? Jeśli tak, mam dla Ciebie złe wieści: nigdy nie będziesz. Bo to nie o Twoją gotowość tutaj chodzi, tylko o to, że traktujesz opinię innych jako ważniejszą niż Twoja własna!

Ktoś uważa, że się do czegoś nie nadajesz? Ok, to jego zdanie i ma do niego prawo. A Ty przecież chciałaś się odważyć, gdzieś głęboko w środku wierzyłaś, że potrafisz! Ale teraz przestałaś wierzyć. Przestałaś, bo jakaś osoba zawyrokowała, że sobie nie poradzisz. Tylko dlaczego, na litość, wolisz wierzyć temu komuś, a nie sobie???

Warto pamiętać, że ludzie nadmiernie krytykujący innych, czerpiący satysfakcję z cudzych błędów i porażek to najczęściej osoby z bardzo niskim poczuciem własnej wartości, noszący w sobie ogromny lęk, że sami nie są nic warci. (Tak na marginesie, zdarza się, że są to osoby wykształcone i na eksponowanych stanowiskach – bo wysoka pozycja w firmie wcale nie musi iść w parze z wysokim poczuciem własnej wartości). Osądzanie, wyśmiewanie i bezlitosne wytykanie innym błędów to dla tych ludzi jedyny sposób, aby poczuć się lepszymi i choć na chwilę „podbić” sobie samoocenę. Pomyśl o tym, gdy lęk przed czyjąś oceną będzie blokował Twoje działania. A więcej na temat zamartwiania się, co powiedzą inni, przeczytasz tutaj.

 

Porażka vs poczucie własnej wartości

Strach przed porażką daje się też mocno we znaki osobom, które boją się, że ewentualne niepowodzenie obniży ich poczucie własnej wartości. Że stracą we własnych oczach. Że ucierpi ich samoocena, a krytyk wewnętrzny będzie pastwił się nad nimi wypominając, że są  „beznadziejni”,  ”do niczego się nie nadają” albo „za co się nie wezmą, to zawalą…” Tak może się stać w przypadku, kiedy uzależniasz swoje poczucie własnej wartości od tego, co w życiu osiągnęłaś. Czyli od szeroko pojętych rezultatów Twoich działań. Wtedy za każdym razem, gdy coś nie wyjdzie, Twoje poczucie własnej wartości leci w dół. A Ty przy kolejnej okazji unikasz działania, po to, by nie doświadczyć ponownie tego dyskomfortu. I może byłaby to całkiem skuteczna strategia, gdyby nie jedno „ale”. Otóż nie podejmując działań również obniżasz poczucie własnej wartości. Może nawet jeszcze bardziej, niż zaliczając ewentualne wpadki.

Bo bardzo istotnym wewnętrznym źródłem poczucia własnej wartości jest sprawczość, skupianie się na działaniu i aktywne kreowanie własnego życia.

Jeżeli strach przed porażką powoduje, że wolisz trwać w czymś, co Ci nie służy – OK. Lecz rezygnując z działania też podkopujesz własną samoocenę i obniżasz swoją wartość we własnych oczach. Zwłaszcza jeżeli biernie dryfujesz przez życie, mając jednocześnie świadomość swoich możliwości. Uciekasz od bólu i frustracji, ale też popadasz w marazm i z czasem jakiekolwiek działania przerastają Cię i przerażają. Nie chcesz do tego dopuścić? Podejmuj działania, odważaj się i rób!

A z każdym działaniem będziesz ugruntowywać się w poczuciu, że sprawczy i wartościowy z Ciebie człowiek. Wzrośnie Twój szacunek do siebie i wiara w to, że możesz wziąć odpowiedzialność. I nawet, jeżeli działanie nie zakończy się sukcesem, zawsze będziesz mogła pogratulować sobie odwagi. Bo nie mając pewności co do rezultatu jednak podjęłaś ryzyko.

 

 

 

Porażka to informacja zwrotna

A jeżeli nadal bardzo się boisz, spójrz na potencjalną porażkę nie jak na porażkę, tylko jak na informację zwrotną. Tzw. feedback na temat Twoich działań. Ok, coś nie poszło nie tak. Co mogę zrobić następnym razem, aby to poprawić? Jakie mogę wyciągnąć wnioski? Czego nie widziałam albo o czym nie pomyślałam? Jakie działania były niewystarczające? Ewentualna porażka to cenna wiedza, którą możesz wykorzystać w przyszłości. I tak właśnie ją traktuj – jako źródło wiedzy, a nie przykry incydent, który miał Cię pognębić.  Jak napisała Clarissa Pinkola Estes „każde niepowodzenie to wielki nauczyciel, lepszy niż sukces”. Posłuchaj więc tego nauczyciela i weź sobie do serca to, co ma Ci do powiedzenia. Przeanalizuj i popraw swoje działania, tak aby w przyszłości szansa na powodzenie była większa.

A jeżeli pomyślisz, ilu wielkich przedsiębiorców, sławnych wynalazców czy sportowców zaczynało od porażek albo nawet zaliczało ich wiele, zanim odnieśli sukces – zrozumiesz, że porażka jest niejako wpisana w drogę do sukcesu. I odpowiednio spożytkowana pozwala ten sukces osiągnąć. Wyruszaj więc w tę drogę i już na początku załóż sobie, że pewnie kilka razy się przewrócisz. Będąc na to przygotowana, nie potraktujesz ewentualnej wpadki jako życiowej tragedii.

Pamiętam, jak kiedyś duże wrażenie zrobiły na mnie słowa Michaela Jordana, najlepszego koszykarza wszechczasów:  „Nie trafiłem ponad 9000 rzutów w mojej karierze. Przegrałem prawie 300 gier. 26 razy nie trafiłem decydujących piłek w meczu. Ponosiłem porażki raz po raz przez całe moje życie. I właśnie dlatego osiągnąłem sukces.”

I co ? Lepiej? Pomyśl o tym, gdy znowu „nie trafisz decydującej piłki w meczu” i przyjdzie Ci do głowy zrezygnować z dalszej gry. Nie rezygnuj. Ucz się, wyciągaj wnioski i idź dalej. Powodzenia!

 

 

 

 

Podziel się: