„Musisz zaakceptować siebie, pokochać siebie taką, jaka jesteś. Przestać się wciąż siebie czepiać” – pewnie nie raz słyszałaś o samoakceptacji jako niezbędnym elemencie osobistego rozwoju. O tym, że może sprawić, że odzyskasz wewnętrzny spokój, przestaniesz wciąż siebie krytykować i poczujesz się wartościowym człowiekiem. Tylko nie bardzo wiesz, jak się za to zabrać, bo pomysł, by zaakceptować siebie, kojarzy Ci się z biernością. A ta z kolei stoi w kolizji z Twoimi ambitnymi planami samorozwoju.

 

Co mogłoby Ci pomóc potraktować tę ideę poważnie i zacząć wierzyć, że możesz zaakceptować siebie? I że to wniosłoby pozytywne zmiany do Twojego życia? 

 

Poniżej opisuję 5 najważniejszych korzyści, które możesz sobie zapewnić, akceptując siebie taką, jaka jesteś.

 

 

 

Zaakceptować siebie i zrezygnować z walki

Czym zatem jest samoakceptacja, skoro nie rezygnacją z rozwoju? Jest odpuszczeniem ciągłej walki! Rezygnacją ze zmagań ze sobą. A zmagania mogą odbywać się na różne sposoby:

  • możesz starać się ukryć to, czego w sobie nie lubisz
  • możesz to wypierać i udawać przed sobą, że tego nie ma
  • i możesz za wszelką cenę próbować to zmienić lub wyeliminować

Wyobrażasz sobie ile energii idzie na takie działania? Ile trzeba się namęczyć, żeby coś trwale ukryć? Wciąż pilnować, żeby nikt się nie domyślił, być czujnym, żeby przez przypadek się nie wydało? Uważać na każde słowo i gest, być nieustannie w gotowości. Od samego czytania o tym robi się ciężko.

A działanie? Podejmowanie desperackich prób wyeliminowania tego, na co nie ma w Tobie zgody?

 Desperackich, bo wynikających z niechęci lub wrogości do siebie, z odrzucenia, z rozpaczy, że jesteś „niewystarczająca”. I najczęściej niedopasowanych do Twojego sposobu bycia, temperamentu, zdolności, umiejętności. Nic dziwnego, że nie jesteś w stanie utrzymać takich działań. A nawet jeśli utrzymasz i uda Ci się osiągnąć cel, nawet nie masz siły się cieszyć. Bo osiągnęłaś go nadludzkim wysiłkiem działania wbrew sobie. Dlatego, że wydawało Ci się, że jesteś „nie taka jak trzeba” i koniecznie musisz być jak inni.

 

 

Korzyść #1 Energia do działania

A teraz wyobraź sobie, że nie walczysz, nie opierasz się ani nie zmagasz. Jesteś w stanie zaakceptować siebie. Widzisz swoje słabości, wady, deficyty i przyjmujesz je. Zgadzasz się na to, że są w Tobie cechy, które powodują dyskomfort, może Cię w jakiś sposób ograniczają, może powodują, że jesteś smutna. I mimo tych cech, patrzysz na siebie z miłością. Przyjmujesz te wszystkie części siebie, które desperacko chciałaś odciąć i przytulasz je do serca. Są Twoje, są częścią Ciebie i mają prawo być.

A kiedy już je widzisz, uświadamiasz sobie co o nich myślisz i co w związku z nimi czujesz. I z tej pozycji możesz zastanowić się, co chciałabyś dla siebie zrobić i jak siebie wesprzeć. Co chciałabyś zrobić, by poprawić swoje samopoczucie i zaopiekować się sobą. Teraz możesz podjąć decyzje, zaplanować działania i zacząć działać z nową energią.

Działać z miłości do siebie, a nie z niechęci lub pogardy, że nie spełniasz jakichś kryteriów albo oczekiwań.

 

O samoakceptacji przeczytasz więcej W TYM WPISIE 

 

 

Korzyść #2 Szybszy rozwój

Odmawiając sobie akceptacji wciąż koncentrujemy się na negatywach. Porównujemy stan obecny z jakąś wyimaginowaną sytuacją idealną i skupiamy się na tym, czego teraz nie mamy, a zgodnie z idealnym obrazem „powinnyśmy” mieć. Wciąż roztrząsamy swoje  wady, oceniamy siebie i boimy się, że coś pójdzie nie tak. Sprawdzamy stan realizacji wymyślonych „standardów”.

Co się dzieje, kiedy nie chcemy zaakceptować siebie? Wzmacniamy i energetyzujemy to, co nam się w sobie nie podoba! Nieustannie się na tym koncentrujemy. Podtrzymujemy to i umacniamy, trzymamy przy sobie, dając temu wciąż uwagę i energię. Mówimy o tym, krytykujemy, użalamy się, narzekamy. A im bardziej napieramy, tym bardziej to, co chcemy wyeliminować, się opiera. I w ten sposób drepczemy w miejscu, siłując się ze sobą i tracąc siły i motywację.

 

A kiedy akceptujemy – to coś mięknie. Przestaje się opierać. 

Nie dostaje już codziennej dawki energii i zaczyna słabnąć. A miłość i akceptacja rozpuszczają resztki oporu. Zaakceptuj to, co jest. Przestań dawać temu siłę, krytykując i narzekając. Zacznij działać z miłości do siebie i skupiaj się na tym, co w Tobie dobre i piękne.

 

 

Korzyść #3 Skuteczne działania

Gdy znajdujesz się w trybie walki, masz nie do końca jasny ogląd rzeczywistości. Bo jesteś w ferworze działania, wierzysz, że musisz jak najszybciej coś zrobić, by zmienić to, co Ci się w Tobie nie podoba albo całkowicie się tego pozbyć. Ale gdy nie umiesz zaakceptować siebie, walczysz i nie zatrzymujesz się, by naprawdę zobaczyć i przyjąć to, co jest, podejmujesz desperackie działania, które nie przynoszą rezultatów.

Masz tak dużą potrzebę pozbycia się dyskomfortu, złości na siebie, smutku, frustracji, żalu i innych trudnych emocji, że natychmiast rzucasz się w działanie. Podpatrujesz znajomych, powtarzasz cudze schematy postępowania, pozwalasz aby inni radzili Ci, co masz robić. Wydaje Ci się, że czyjś sprawdzony sposób będzie skuteczny również dla Ciebie. Tylko zapominasz, że to JEGO sposób. Dopasowany do jego zdolności, umiejętności, temperamentu, światopoglądu, etc. 

 

Kiedy zatrzymasz się i skontaktujesz z emocjami, jakie wywołują w Tobie nielubiane “kawałki” Ciebie, zaakceptujesz fakt, że na ten moment są i zobaczysz je, będziesz w stanie podjąć adekwatne do sytuacji działania.

 

Działania, które pozwolą Ci rozwinąć jakąś umiejętność albo poradzić sobie z jakąś Twoją cechą, która ogranicza Cię w życiu. Nie dlatego, że coś jest z Tobą nie tak, ale dlatego, że siebie kochasz i chcesz sobie pomóc.

 

O tym, jak zaakceptować siebie piszę również w mojej książce “Jesteś wartościowa!” Do kupienia na stronie wydawnictwa Onepress

 

 

Korzyść #4 Odporność na krytykę

Kiedy nie jesteś w stanie zaakceptować siebie takiej, jaka jesteś, odrzucasz nielubiane części siebie albo cechy, które Ci się w Tobie nie podobają, boli Cię to, kiedy ktoś inny te cechy w Tobie widzi i o nich wspomina. Jeżeli jesteś w trybie walki, zaczynasz walczyć. Odpychasz takie komunikaty, zaprzeczasz im, argumentujesz, że ta osoba nie ma racji, obrażasz się, reagujesz złością, wstydem lub smutkiem. Albo zaczynasz jeszcze bardziej uderzać w siebie. Masz do siebie pretensje, że jesteś taka beznadziejna, słaba, dziwna… i że nie potrafisz pozbyć się jakiejś swojej „wady”. Bardzo się jej wstydzisz, bo tak mocno rzuca się w oczy, że inni ludzie też potrafią ją dostrzec i ją Tobie „wytknąć”.

Jeżeli widzisz u siebie taką cechę, masz na nią wewnętrzną zgodę, zawsze możesz powiedzieć: „Tak, wiem. Zdaję sobie z tego sprawę. Pracuję nad tym i mam motywację, by to zmienić.” Wytrącasz krytykantowi argumenty. Przyznajesz się do słabości, jednocześnie wskazując na to, że jesteś w procesie zmiany. To wymaga odwagi, ale daje wielką siłę i przyczynia się do tego, że krytyka nie jest dla Ciebie tak dokuczliwa.

 

 

 

Korzyść #5 Większa motywacja do zmian

Czy słyszałaś kiedyś o tym, aby ostra krytyka zmotywowała kogoś do pracy nad sobą? Może na chwilę tak – bo generuje strach przed odrzuceniem, przed konsekwencjami  bycia niewystarczającą, przed tym, że ludzie nas nie polubią, ocenią, skrytykują.

Ale tak naprawdę nie jest to motywacja, która nas karmi i powoduje, że z chęcią inicjujemy zmiany. To raczej rodzaj bata, który wisi nad nami, a my ze strachu przed nim podejmujemy działania. To motywacja, która wynika z takich emocji jak lęk, złość, wstyd, frustracja, niechęć, pogarda albo nawet nienawiść do siebie samej. Jeżeli mówisz sobie: „Jak ty wyglądasz! Ale się zapuściłaś, weź się za siebie!”, być może na początku chce Ci się działać, ale daleko w ten sposób nie zajedziesz. Opresyjne działania i wrogie komentarze, które kierujesz do siebie samej powodują, że  pewnym momencie zaczyna Ci być już wszystko jedno. Odpuszczasz działanie, np. treningi albo dietę, a potem żeby jakoś się pocieszyć, sięgasz po słodycze. A na koniec czujesz się już całkiem podle i pogrążasz w beznadziei i jeszcze większej pogardzie dla siebie i tego, jaka jesteś.

 

 

Jak zaakceptować siebie i działać

Samoakceptacja to łagodne i życzliwe spojrzenie na siebie samą. To zgoda na to, co u siebie widzisz. To wyrozumiałość i współczucie. To powiedzenie sobie: „Kochana, widzę że masz w sobie tę cechę/zachowanie/nadprogramowe kilogramy, które sprawiają, że jest Ci źle. Czujesz się z tym niekomfortowo, ta cecha Cię ogranicza, wpływa negatywnie na Twoje samopoczucie, zdrowie, relacje z ludźmi. Tak teraz masz. I mimo to, jesteś ok. Wszystko z Tobą w porządku. A teraz zastanówmy się, co mogłabyś zrobić, aby sobie pomóc i podjąć działania, które pozwolą Ci poczuć się lepiej.”

 

Czy to nie jest bardziej zachęcające? Taka wspierająca obecność przy sobie? Czy to nie jest jak balsam na Twoją poranioną duszę? Zobacz to, co jest. Zgódź się na to, że tak jest. Wyraź współczucie i wyrozumiałość. Zastanów się, jakie działania możesz zaplanować, by siebie wspierać, a potem działaj. Mów do siebie jak najczęściej z empatią i czułością. I podejmuj działania, które płyną ze współczucia, wyrozumiałości i miłości do siebie samej.

 

 

 

 

Podziel się: