Był rok 2001, pracowałam wtedy w dużej zachodniej korporacji. Nie bardzo wiedziałam, co to jest ta “asertywność”. Koleżanki z HR-u zatroszczyły się o to, aby taki trening znalazł się w pakiecie szkoleń, które firma oferowała  standardowo swoim pracownikom. Od trenera dowiedziałam się, że chodzi o ważną umiejętność mówienia NIE.

 

I pamiętam różne scenki, które odgrywaliśmy w parach, żeby poćwiczyć asertywność. Ktoś był natrętem próbującym wymóc na uległej „ofierze” wzięcie na siebie dodatkowych obowiązków – a „ofiara” miała za zadanie odmówić. Stanowczo i bez agresji. Pamiętam, jak powtarzałam zaproponowane przez prowadzącego gotowe formułki. I bardzo się starałam skorzystać jak najwięcej, aby posiąść nową umiejętność. Ale potem, w życiu, te wyuczone teksty do niczego mi się nie przydały. Jakoś w emocjach o nich zapominałam. Wpadałam w stary schemat, że jak odmówię, to ktoś przestanie mnie lubić, zacznie mnie obgadywać albo – co gorsza – zareaguje agresywnie i zrobi się nieprzyjemnie.

Takich szkoleń z asertywności miałam w swoim „korporacyjnym życiu” trzy albo cztery. Schemat ten sam. Czasem lepiej, czasem gorzej, w zależności od prowadzącego. Stopniowo dowiadywałam się, że chodzi nie tylko o odmawianie, ale tez umiejętność wyrażania własnego zdania, stawiania granic, chronienia własnej przestrzeni. Ale niestety żaden z trenerów nie poświęcił większej uwagi przyczynom braku asertywnej postawy. Treningi przypominały raczej próby zamaskowania niedoskonałości, zamiast przyjrzenia się temu, co tak naprawdę leży u źródła.

 

Co jest pod spodem?

Nie widząc u siebie pozytywnych zmian, zaczęłam zastanawiać się, skąd bierze się uległa postawa? (Tak, u mnie to szło zdecydowanie w uległość, nie w agresję.) Co jest pod tym brakiem asertywności? Z czego wynika ta nieumiejętność zadbania o siebie? Nie raz wściekałam się na siebie samą, że zgodziłam się na coś, na co nie chciałam się zgodzić. Ale w momencie, gdy miałam szansę odmówić, jakoś tego nie robiłam. Dlaczego?

W ciągu wielu lat nauki, własnego rozwoju i zbierania osobistych doświadczeń, a potem jeszcze w trakcie pracy coachingowej z kobietami poczyniłam kilka odkryć i sporządziłam własną subiektywną listę trzech głównych przyczyn braku asertywnej postawy:

  • przekonanie „Nie jestem ważna” albo „Nie jestem tak samo ważna, jak inni”
  • strach przed tym, że ktoś Cię odrzuci
  • niedawanie sobie pełnego prawa do istnienia

 

Ja nie jestem ważna

A w wersji „lajt”: „Nie jestem tak samo ważna, jak inni”. Jeżeli masz gdzieś głęboko takie przekonanie, stawiasz siebie niżej w hierarchii. Inni ludzie są ważniejsi. Lepsi, mądrzejsi, bardziej pewni siebie. Na nich nikt się nie obrazi, gdy odmówią. Nikt ich nie wyśmieje, gdy wypowiedzą własne zdanie. Nikt nie będzie nalegał, gdy powiedzą, że się nie zgadzają. Bo oni przecież są ważni. Potrafią się obronić, potrafią walnąć pięścią w stół. Albo stanowczo uciąć dyskusję. Nie przejmują się opinią innych ani tym, co kto sobie pomyśli. I ludzie się z nimi liczą. A z Tobą nie. Bo Ty przecież w konfrontacji z tymi „ważnymi” i tak się nie liczysz. Tak czujesz, bo masz przekonanie, że jesteś mniej ważna. I już na starcie nie masz odwagi stanąć po swojej stronie.

 

Chcesz popracować nad swoją asertywnością? Zapraszam na bezpłatną konsultację wstępną. Szczegóły możesz sprawdzić TUTAJ

 

Strach przed tym, że ktoś Cię odrzuci

Nie potrafisz się sprzeciwić, powiedzieć, że czegoś nie chcesz, wyrazić swojej opinii, bo boisz się, że ludzie przestaną Cię lubić. Stwierdzą, że jesteś niekoleżeńska, nieżyczliwa, konfliktowa. Ale ten strach przed byciem odrzuconą to też jest pochodna powyższego przekonania: „Nie jestem ważna”. Bo gdybyś naprawdę głęboko wierzyła, że jesteś ważna i wartościowa, czy dopuściłabyś do siebie myśl, że ktoś w ogóle mógłby Cię odrzucić? Taki pomysł w ogóle nie przyszedłby Ci do głowy! Odrzucić tak piękną, wartościową istotę jak Ty? Nie. To przecież niemożliwe.

 

O tym, jak doceniać siebie, by pozbyć się lęku przed odrzuceniem piszę więcej w mojej książce “Jesteś wartościowa! 10-tygodniowy trening doceniania siebie”. Do kupienia m.in. w Empik.com 

 

Niedawanie sobie pełnego prawa do istnienia.

Do istnienia, do wyrażania siebie, do posiadania własnej opinii, do zmiany tej opinii, do dokonywania własnych wyborów, do własnego komfortu, do tego, że możesz czegoś nie chcieć. Albo czegoś nie wiedzieć. Wyliczać mogłabym jeszcze długo. To stąd się biorą sytuacje, gdy pozwalasz „wchodzić sobie na głowę”, przekraczać swoje granice, nie potrafisz zwrócić komuś uwagi, upomnieć się o swoje, nie reagujesz, gdy ktoś Ciebie ignoruje albo pomija. Racjonalizujesz potem takie sytuacje i tłumaczysz sama sobie, że ten ktoś po prostu zapomniał, że dla Ciebie czegoś nie wystarczyło. Ale jakoś dziwnym trafem nie wystarczyło właśnie dla Ciebie. Nie dla kogoś innego. Może dlatego, że dotąd zawsze tolerowałaś takie sytuacje? Nie protestowałaś i nie wyrażałaś swojego niezadowolenia? Znowu wychodzi skądś przekonanie, że jesteś mniej ważna. To dlatego, gdy inni dostali premię, a Ty nie, nie przyjdzie Ci do głowy, żeby się upomnieć. Choćby zapytać. Nie, nie będziesz pytać. Skoro nie dostałaś, to widocznie nie zasłużyłaś.

 

Jak zmienić te szkodliwe przekonania?

Dziś jestem trenerką i sama prowadzę warsztaty z asertywności. Ale uwaga – nie skupiam się na trenowaniu asertywnych zachowań! Pracuję z klientkami nad wyeliminowaniem przyczyn, które nie pozwalają im zadbać o siebie. Tych starych wzorców i schematów, które odbierają odwagę, by stanąć po swojej stronie. Lęków, które powodują że ze spuszczoną głową pozwalają, by ktoś wchodził na ich przestrzeń. Poświęcają się, dopasowują, udają, że jest OK.

Najbliższy warsztat o asertywności „Asertywność. Sztuka bycia w zgodzie ze sobą” odbędzie się 30 listopada 2019 w Warszawie. Aby dowiedzieć się więcej KLIKNIJ TUTAJ

 

Kluczową rzeczą jest najpierw przyjrzenie się własnej relacji ze sobą. Temu, jak SAMA SIEBIE traktujesz. Jaki obraz siebie nosisz w głowie. I kiedy wiesz już, jak to wygląda i widzisz, że to Ci nie służy, możesz zacząć to zmieniać. Krok po kroku zastępować stare przekonania nowymi, doceniać siebie, widzieć że jesteś ważna i wartościowa. Dawać sobie coraz większe prawo do istnienia, mówienia, robienia, wyrażania siebie.

I działać. Na początku drobnymi krokami. Odważać się mówić NIE w drobnych sprawach. Zapytać, gdy masz wątpliwości. Powiedzieć, że coś Ci się nie podoba. Działanie jest bardzo ważne. Bo dzięki niemu nasz umysł zaczyna wierzyć w nowe przekonanie, np. „Jestem ważna” albo „Potrafię o siebie zadbać”. Kiedy dostarczasz mu tzw. „twardych danych” w postaci rzeczywistej akcji, działania, które podejmujesz, łatwiej przestawiasz go na inny tor, a nowe przekonanie nie jest już dla niego czystą abstrakcją, tylko coraz wyraźniejszą rzeczywistością.

 

Traktuj siebie jak ważną osobę, a tak samo potraktują Cię inni

By zachowywać się asertywnie potrzebujesz poczuć, że jesteś tak samo ważna i wartościowa jak inni ludzie, którzy Cię otaczają. Gdy to poczujesz i zaczniesz zachowywać się adekwatnie do tego przekonania, automatycznie przestaniesz siebie stawiać niżej w hierarchii. Albo na końcu jakiegoś szeregu. Poczujesz, że Twoje pragnienia, potrzeby, przekonania i wartości są ważne i że masz pełne prawo je zaspokajać i wymagać od innych, by je respektowali. Przyjrzyj się temu, do czego sama dajesz sobie prawo, a do czego nie i jak sama traktujesz własne potrzeby i pragnienia.
Dlatego zacznij od przyjrzenia się tego, za kogo sama się uważasz. Zobacz, co potrzebujesz zmienić w sposobie, w jaki siebie postrzegasz i jakie przekonania na własny temat pożegnać na zawsze, jako te, które wyraźnie Ci nie służą.

Więcej o tym, co może zmienić życzliwe traktowanie samej siebie piszę TUTAJ

Najpiękniejszy rezultat?

Najbardziej cieszą mnie opowieści moich klientek, które po kursach lub warsztatach piszą do mnie o zmianach, które dzieją się w ich życiu. Ostatnio jedna z nich pochwaliła się, jak w końcu przestała tolerować to, że jej matka nieustannie wtrąca się w jej życie. Że pozwala sobie komentować jej wybory i strofuje ją nawet przy mężu i przy dzieciach. „Stanowczo powiedziałam jej, że jestem już dorosła i teraz sama podejmuję swoje decyzje. I nastała cisza…” – gdy przeczytałam tę relację jednej z uczestniczek mojego kursu “Jesteś wartościowa”, pomyślałam, że to piękny przykład zadbania o własną przestrzeń.

I tak właśnie się to dzieje. Kiedy jesteś przy sobie i po prostu się o siebie troszczysz, nie zgadzasz się na to, by ktoś Cię krzywdził. Czujesz głęboką potrzebę wyartykułowania swojego sprzeciwu i postawienia granic.

I robisz to. Robisz to, bo kochasz i szanujesz siebie. I nie obchodzi Cię, czy to się nazywa asertywność, czy jakoś tam. Po prostu stajesz po swojej stronie.

 

 

Podziel się: