Wiesz już, że dbanie o własne potrzeby jest ważne i coraz częściej myślisz o tym, by nauczyć się odmawiać. Tylko dlaczego to takie trudne? Przecież NIE to krótkie i nieskomplikowane słowo. Co sprawia, że tak ciężko je wymówić? Dlaczego tak często zastępowane jest usprawiedliwieniami, wytłumaczeniami, argumentami? Co powoduje, że zamiast je wypowiedzieć kluczymy, tłumaczymy się albo owijamy w bawełnę, w nadziei, że rozmówca domyśli się, że nie chcemy czegoś zrobić albo na coś pozwolić? Domyśli się, zrozumie, przestanie naciskać i pogodzi się z naszą „odmową”. A my odetchniemy z ulgą.

 

 

Cóż, tutaj muszę Cię kochana Czytelniczko rozczarować. Większość się nie domyśli. A nawet jeśli znajdą się tacy, co wyczują, że nie chcesz się na coś zgodzić, to i tak będą udawać, że nie mają o tym pojęcia. W końcu dlaczego mieliby odpuścić? Przecież chodzi im o to, by osiągnąć swój cel – skłonić Cię do zrobienia czegoś, na czym im zależy. Zmusić Cię do pomocy, wyświadczenia przysługi, wzięcia na swoje barki dodatkowej pracy.

Jeżeli nie usłyszą stanowczego NIE, będą drążyć, wywierać presję, zbijać Twoje argumenty, tłumaczyć Ci, że Twoje potrzeby nie są takie ważne, wzbudzać w Tobie poczucie winy, obrażać się i odgrywać biednych i opuszczonych. Będą drążyć tak długo, aż się poddasz i powiesz: „No dooobrze” i wzdychając zgodzisz się zrobić to, o co Cię proszą.  Jeżeli taka sytuacja wydaje Ci się znajoma albo wręcz masz wrażenie, że już wielokrotnie to przerabiałaś, umiejętność mówienia NIE powinna być pierwszym miejscu Twojej listy umiejętności do opanowania.

 

Jak możesz nauczyć się odmawiać? Co zrobić, by Twoja odmowa była słyszana i respektowana? Jak się odważyć i nie dać się zmanipulować? Dowiesz się z dalszej części artykułu. Odetchnij głęboko i czytaj dalej.

 

 

 

Przymus zadowalania innych

Są kobiety, którym z trudem przychodzi powiedzenie NIE, dlatego że całe życie mówiły TAK. Już od wczesnego dzieciństwa tresowane do bezwzględnego posłuszeństwa, wypełniania poleceń i spełniania oczekiwań przyzwyczaiły się do tego, że odmawianie nie istnieje. Takim kobietom nie przyjdzie nawet do głowy, by odmówić. Tego się po prostu nie robi. Kiedy ktoś czegoś potrzebuje, trzeba mu to dać. Pospieszyć z pomocą, wyświadczyć przysługę, włączyć się do działania, okazać zaangażowanie. Wtedy jest miło. Tak, jak w domu rodzinnym było miło, kiedy zamiast dyskutować posłusznie robiły to, co kazano. Bo zadowoleni rodzice to łaskawi rodzice. A to pokiwali głową z zadowoleniem, a to rzucili jakąś pochwałę. Mogło się nawet zdarzyć, że przytulili. To było bardzo cenne. Warte rezygnacji ze swoich potrzeb.

W dorosłym życiu ten przymus zadowalania innych niektórym kobietom pozostał. Pozostała też potrzeba przebywania w środowisku, w którym jest bezpiecznie. W którym jest miła atmosfera, nie ma konfliktów ani „kwasów”, które mogłyby powstać, gdyby w powietrzu zawisło NIE.

Więcej o tym, jak pracować nad przekonaniami i schematami pozostałymi z dzieciństwa piszę w mojej książce “Jesteś wartościowa! 10-tygodniowy trening doceniania siebie”, Wyd. Onepress 2019, do kupienia TUTAJ

 

 

Strach przed czyimś gniewem

Gdy podczas sesji coachingowych pytam klientkę: „Co sprawia, że nie możesz odmówić?”, słyszę w odpowiedzi: „Nie chcę sprawić proszącemu przykrości”, „Nie chcę go zranić albo urazić”. Lecz, gdy drążę dalej odkrywamy, że pod spodem jest strach. Strach, że ktoś się zdenerwuje, będzie zły, zacznie krzyczeć, powie coś przykrego. Albo „zacznie atakować, a ja nie będę umiała się obronić”.

Strach, że ktoś się zdenerwuje i zacznie krzyczeć…  Co Ci to przypomina? Czy to nie jest strach dziecka, które obawia się niezadowolenia swojego rodzica? Rodzic jest duży, mądry, elokwentny, może powiedzieć tyle rzeczy. Albo zastosować środki przymusu. A dziecko? Nie ma z nim szans. Nie umie się obronić.

Jeżeli też czujesz ten strach prawdopodobnie w dzieciństwie bałaś się zdenerwować swoich rodziców. Bałaś się ich gniewu i nie chciałaś być jego przyczyną. Wolałaś dostosowywać się i spełniać ich oczekiwania, bo to dawało Ci względny komfort i bezpieczeństwo, a czasami było jedyną skuteczną strategią, żeby przetrwać.

 

 

 

Mówiąc komuś NIE, mówisz TAK sobie

Dziś nie jesteś już małym dzieckiem. Przypomnij sobie o tym, kiedy pojawi się strach, że „nie będziesz potrafiła się obronić”. To strach Twojej wewnętrznej dziewczynki, która kiedyś nie miała wsparcia i była pozostawiona samej sobie. Dziś Ty jesteś jej wsparciem. Powiedz jej, że ją kochasz i o nią dbasz. Że jej już nigdy nie opuścisz. Że nie musi się już niczego bać, bo Ty jesteś dorosła i poradzisz sobie z sytuacją.

Pamiętaj, że mówiąc komuś NIE, mówisz TAK samej sobie. Bo tu nie chodzi o ostentacyjne ignorowanie kogoś, kto jest w potrzebie tylko dlatego, że postanowiłaś poćwiczyć asertywność. Zawsze sprawdź ze sobą, czy chcesz, czy możesz i czy masz przestrzeń/czas/energię żeby wyświadczyć komuś przysługę. Jeżeli odkryjesz swoją ważną potrzebę, którą musiałabyś zignorować, zgadzając się komuś pomóc, zrezygnuj z pomocy.

Powiedz NIE spokojnie, ale stanowczo, tak żeby druga osoba usłyszała. Możesz potem dodać krótkie wyjaśnienie, ale warto żeby NIE zabrzmiało wyraźnie, najlepiej na początku zdania. To bardzo ważne, zwłaszcza jeżeli masz wrażenie, że odmawiasz, ale nikt tego nie słyszy albo nie bierze pod uwagę. Być może jest tak, że Twoje NIE jest zbyt niewyraźne, ciche, powiedziane bez kontaktu wzrokowego albo „zagadane” argumentami. Albo być może w ogóle go nie ma! To może wydawać się nieprawdopodobne, ale jest całkiem możliwe. Jeżeli wypowiedzenie tego słowa jest dla Ciebie bardzo trudne, może się zdarzyć, że skutecznie go w swojej wypowiedzi unikasz.

Jeżeli czujesz, że potrzebujesz więcej wiedzy na temat asertywnej odmowy sprawdź nagranie webinaru “Asertywność. Sztuka bycia w zgodzie ze sobą”. Szczegóły TUTAJ

 

 

 

NIE to całe zdanie

Jeżeli nie potrafisz wyartykułować tego krótkiego słowa i zaczynasz plątać się tłumacząc, że „dzisiaj to miałaś pójść na manicure i że chętnie byś pomogła, ale już się umówiłaś” itd. nie dziw się, że Twój rozmówca zaczyna Cię przekonywać, żebyś jednak zrezygnowała ze swoich planów, bo w końcu manicure to nic pilnego i można pójść kiedy indziej. Jeżeli nie usłyszał stanowczego NIE, może mieć wrażenie, że Twoja odmowa nie jest jednoznaczna ani ostateczna i jeżeli chwilę podrąży, to może uda mu się Ciebie przekonać.

Jane Fonda powiedziała kiedyś, że NIE to całe zdanie. Dokładnie tak. Wystarczy to jedno słowo i nie musisz już niczego dodawać. Jeżeli jednak taka forma odmowy brzmi dla Ciebie zbyt surowo lub oschle, możesz zawsze dodać krótkie wyjaśnienie, np. „bo mam już inne plany na dzisiejszy wieczór”. I zakończyć: „Przykro mi”. To naprawdę wystarczy i nie jest nieuprzejme. Nie polecam natomiast wdawania się w zawiłe tłumaczenia z podawaniem szczegółów, bo to woda na młyn ewentualnych manipulatorów.

Jeżeli Twoje NIE nadal kogoś nie przekonało (bo na przykład dotąd zawsze ulegałaś i ten ktoś po prostu nie wierzy, że tym razem się nie zgodzisz), możesz zmienić temat, obrócić sytuację w żart albo wyjść z pomieszczenia. I zadbać o swoje plany i potrzeby.

 

Więcej na temat asertywności przeczytasz w tym wpisie   

 

 

Od czego zacząć?

Ok, przeczytałaś to wszystko, ale nadal nie czujesz się komfortowo na myśl o odmawianiu? Boisz się czyjegoś niezadowolenia, presji, kontrargumentów albo niekorzystnych dla Ciebie konsekwencji?

Ważne, żebyś pamiętała, że te konsekwencje bardzo często istnieją tylko w Twojej głowie. Warto sprawdzić, co naprawdę się wydarzy, kiedy odważysz się podjąć próbę. Możesz być zaskoczona, jeśli okaże się, że nic z tego, czego się obawiałaś nie miało miejsca. Nie nastąpiły żadne konsekwencje, nikt się nie obraził, nikt nie próbował Cię na siłę przekonywać.

A jeżeli widzisz kogoś, kto rzeczywiście nie potrafi przyjąć do wiadomości, że nie zgodziłaś się spełnić jego prośby i głośno wyraża swoje niezadowolenie, możesz mieć uzasadnione podejrzenia, że to wcale nie była prośba, tylko żądanie.

Prosząc, możemy spodziewać się zgody albo odmowy i na tym polega istota prośby. Prosząc, zakładasz, że możesz usłyszeć odmowę i przygotowujesz się na taki scenariusz. Jeżeli ktoś się z tym nie zgadza, wywiera presję, obraża się albo zachowuje się opryskliwie, wcale nie prosił tylko żądał. Możesz się wtedy zastanowić, czy relacja z taką osobą rzeczywiście dobrze Ci służy i czy chcesz kontynuować tę znajomość.

 

 

Chcesz nauczyć się odmawiać? Praktykuj! Zacznij od drobnych rzeczy.

  • Sprawdzaj ze sobą, czy pospieszenie komuś z pomocą nie koliduje z Twoją ważną potrzebą.
  • Jeśli tak jest, wyraźnie mów NIE. Unikaj długiego tłumaczenia się i usprawiedliwiania.
  • Ktoś nadal próbuje wywrzeć presję? Zmień temat, obróć w żart, przerwij kontakt.
  • Obawiasz się, że nie obronisz swojego stanowiska? Wejdź w kontakt ze swoją ważną potrzebą. Jeżeli jesteś w kontakcie z tym, co dla Ciebie ważne i głośno o tym mówisz, jesteś przekonująca.

 

A jeśli się boisz, że ktoś się zdenerwuje albo zareaguje agresywnie, weź swoją wewnętrzną dziewczynkę za rękę i idźcie razem. Pamiętaj, że jesteś dorosła, mądra i znasz swoje potrzeby. Masz wszystko, żeby poradzić sobie z tą sytuacją.

 

 

 

Podziel się: