Zbliża się już ten czas, kiedy siadamy z kartką papieru i zapisujemy. Nasze postanowienia noworoczne. Nowe zdrowe nawyki, cele, projekty, pobożne życzenia.

Przez większość życia tak robiłam i uważałam, że to świetny sposób na wprowadzanie zmian. Zwłaszcza, że kiedyś byłam baaaardzo konsekwentna i większość z tych celów osiągałam! Niestety, często wbrew sobie. Dziś widzę, że ta konsekwencja, z której tak bardzo byłam dumna, nie była niczym innym jak zwykłym zmuszaniem się. Staniem nad sobą z batem i poganianiem do działania. Wtedy tego nie widziałam. I chociaż w którymś momencie odkrywałam, że tak naprawdę nie chcę robić tego, co sobie postanowiłam, to nadal robiłam. „Postanowiłaś? To teraz musisz być konsekwentna!”, krzyczał mój wewnętrzny dyscyplinator. A ta część była kiedyś we mnie bardzo mocna i nie umiałam się jej przeciwstawić…

Mam nadzieję, że Ty nie jesteś konsekwentna w ten sposób i nie tracisz życia na zmuszanie się do robienia czegoś, czego nie chcesz 🙂 I porzucasz takie postanowienia noworoczne bez żalu.

„No, dobrze” – możesz powiedzieć – „mogę sobie odpuścić, żeby być w zgodzie ze sobą i tak robię. Ale mam jednak potem poczucie porażki. Bo sobie postanowiłam i znowu nie dotrzymałam słowa. I uderza to w moje poczucie własnej wartości.”

Kochana, dokładnie tak. I tu dochodzimy do sedna. Co zrobić, aby nasze poczucie własnej wartości nie cierpiało? Co zrobić, aby zwiększyć szansę na osiągnięcie naszych celów?

  • Zastanowić się nad swoimi postanowieniami!
  • Nie pisać bezrefleksyjnie na fali sylwestrowego optymizmu.
  • Przyjrzeć im się.
  • Zbadać.
  • Zadać sobie kilka pytań.

Czy to są na pewno MOJE cele? Czy przypadkiem nie chcę schudnąć dlatego, że mój mąż ostatnio bąknął, że przybyło mi tu i ówdzie, i że wolałby żebym była szczuplejsza?

PO CO ja sobie to postanawiam? Czy przypadkiem nie chcę czegoś komuś udowodnić?

Po co chcę przeznaczyć codziennie pół godziny na jakąś nową aktywność? Czy czasem nie dlatego, że „inni tak robią”? A może dlatego, że teraz „wypada” trenować coś tam?

Po co chcę nauczyć się biegle hiszpańskiego? Czy może dlatego, że zazdroszczę mojej koleżance z pracy i wkurza mnie, że wszyscy ją podziwiają, gdy opowiada o swoim kolejnym pobycie w Barcelonie?

Warto zadać sobie te pytania. I „rozkminić”, o co tak naprawdę Ci chodzi.

A jeżeli odkryjesz, że cele, które sobie planujesz tak naprawdę nie są Twoje, daj sobie spokój jak najszybciej. Unikniesz wtedy frustracji i przestaniesz zmagać się ze sobą. W końcu ile można się zmuszać? Kilka tygodni? Miesiąc? Dwa? A potem lądujesz znowu w czarnej d… z poczuciem klęski i przekonaniem, że jesteś beznadziejna i nie masz silnej woli. A tu nie o silną wolę chodzi, tylko o to, do czego jej używasz.

Bo cele znacznie łatwiej osiągać, gdy są w zgodzie z Tobą. Właściwie wtedy wcale nie trzeba ich osiągać – same się osiągają 🙂

Bo Twoja motywacja jest znacznie silniejsza, gdy czerpiesz ją ze swojego wnętrza, a nie z potencjalnych zachwytów i oklasków z zewnątrz. Albo z wyobrażania sobie tych spojrzeń pełnych zazdrości, gdy już ludziom „pokażesz, na co Cię stać”.

Bo kiedy idziesz za swoim wewnętrznym głosem, wyznaczasz cele zgodnie z tym, jak najbardziej chciałabyś, aby wyglądało Twoje życie, a nie podążając za najnowszymi trendami albo za podpowiedziami ego.

Zatem jeśli chcesz robić postanowienia noworoczne, rób. I pamiętaj, że wcale nie muszą być noworoczne. Możesz je robić w każdym momencie roku. Tylko przedtem dobrze się zastanów CZEGO tak naprawdę chcesz i PO CO 🙂

Powodzenia!

Podziel się: