Przychodzi Ci do głowy świetny pomysł, ale zaraz wjeżdża myśl, że to i tak się nie uda. Siadasz na kanapie po ciężkim dniu i za chwilę słyszysz w głowie wyrzuty, że za mało dziś zrobiłaś. Dostajesz propozycję awansu i serce tańczy Ci z radości, ale zaraz odzywa się wewnętrzny krytyk i brutalnie podcina Ci skrzydła, kwestionując Twoje kompetencje…

 

Wewnętrzny krytyk jak mało kto umie zniszczyć w zarodku nawet największy entuzjazm. Potrafi odebrać wiarę w siebie i zdeptać cały zapał, tak jak ciężki but depcze delikatną roślinkę. Deprecjonuje Twoje pomysły, wyśmiewa marzenia, próbuje udowodnić, że Twoje umiejętności nie są wystarczające. Być może nawet chce odebrać Ci prawo do sięgania wyżej i odważania się na więcej. Może mówi Ci, że to nie dla Ciebie, że nie zasługujesz, że za dużo chcesz, że przesadzasz.

A Ty mu wierzysz i pokornie zawracasz na swoje dawne miejsce w szeregu.

 

 

 

Zaczyna się w głowie

Dlaczego wewnętrzny krytyk ma nad nami taką władzę? Dlaczego mu na to wszystko pozwalamy? Co takiego dzieje się w nas, że znosimy te wszystkie uwagi, docinki, nagany i szyderstwa. Dlaczego pozwalamy siebie wyśmiewać, umniejszać i odbierać sobie odwagę?

Po pierwsze dlatego, że często tego głosu nie zauważamy. Albo zauważamy, ale dopiero w momencie, kiedy on już się tak rozkręcił, że z naszej ekscytacji i pewności siebie pozostało tylko wspomnienie.

 

Masz tak czasami, że po tym jak wymyśliłaś nowy, ambitny cel albo pojawiło się jakieś pragnienie i ucieszyłaś się jak dziecko podekscytowane nową zabawką, po jakimś czasie czujesz, że cała radość gdzieś znikła, a jej miejsce zajęła apatia i zniechęcenie?

Założę się, że to znasz. I jest to dla Ciebie tym bardziej dziwne, że przecież nigdzie nie byłaś i z nikim nie rozmawiałaś. Nie było żadnej interakcji, która mogłaby wpłynąć na taki spadek nastroju. O co tutaj chodzi?

 

Nic nie dzieje się bez przyczyny. A jeśli nie zadziało się na zewnątrz, to znaczy że zadziało się w Tobie. A raczej w Twojej głowie.

 

To Twój stary, (nie)dobry znajomy – wewnętrzny krytyk – rozpoczął już swoja krecią robotę. A Ty orientujesz się dopiero w momencie, kiedy już tkwisz po uszy w wątpliwościach i marazmie.

Dodatkowo, z tego zgaszenia i zniechęcenia rodzą się kolejne myśli: „To wcale nie jest taki dobry pomysł”, „To nic odkrywczego”. „Prowadzenie własnego biznesu jest ciężkie, nie dam rady”, „Moja znajoma próbowała i jej się nie udało”, „A jakie ja mam doświadczenie, żeby to robić??” „Ten awans nie jest dla mnie. Inni są lepsi”. „Kim ja jestem, żeby zaproponować swoją kandydaturę? Lepiej się nie ośmieszać”

 

I już po ptakach. Krytyczny głos zgasił Twój entuzjazm, a Ty grzecznie przyklasnęłaś, dokładając logiczne uzasadnienie.

 

 

 

Wewnętrzny krytyk i jego przekaz

Dlaczego to, co wmawia nam krytyk ma taką moc? Jak on to robi, że wciąż mu ulegamy? Ma swoje sprawdzone sposoby. Zwykle bazuje na tym, co mówili nam w dzieciństwie rodzice, nauczyciele czy inne ważne dla nas osoby.

I w zależności od dominującego komunikatu możemy rozpoznać, jaki typ wewnętrznego krytyka najczęściej sieje spustoszenie w naszej głowie.

 

  • Jeśli w dzieciństwie słyszałaś: „Tyyy??? Z czym do ludzi!” albo: „A kim ty jesteś, żeby o coś takiego planować?” i teraz łapiesz się na takim myśleniu, masz w sobie Niszczyciela, który podkopuje Twoje poczucie własnej wartości i odbiera Ci prawo do bycia, działania i rozwoju.
  • Jeśli dominującym komunikatem w dzieciństwie był przekaz, że „sobie nie poradzisz”, „Nie jesteś wystarczająco kompetentna”, „Tylko się ośmieszysz”, najprawdopodobniej dręczy Cię Podcinacz skrzydeł.
  • A jeśli często mówiono Ci: „Nieźle, ale mogło być lepiej”, „Musisz się bardziej postarać”, „Dlaczego piątka, a nie szóstka?”, teraz w Twojej głowie dominuje Kontroler, który bacznie śledzi i krytykuje każde Twoje działanie. Nie muszę dodawać, że nigdy nie jest zadowolony i zawsze znajdzie dziurę w całym.

 

Interesuje Cię, który z 7 typów wewnętrznego krytyka dominuje w Twoim umyśle? Test, który pozwoli Ci to określić jest częścią 3-dniowego treningu „Pożegnaj wewnętrznego krytyka”. Podczas tego treningu przeprowadzę Cię przez cały proces, dzięki któremu uciszysz wewnętrznego sabotażystę, po to by móc odważnie sięgać po więcej i  odnosić sukcesy. Wszystkie szczegóły na temat uczestnictwa znajdziesz TUTAJ.

 

Fakt, że wewnętrzny krytyk mówi do nas „tekstami”, które słyszeliśmy w dzieciństwie od ważnych dla nas osób, autorytetów, od ludzi, którzy mieli nad nami fizyczną i mentalną przewagę albo wręcz władzę – tylko dodaje mu mocy. Bo często jego słowa „triggerują” nas i sprawiają, że kurczymy się w sobie, malejemy, tak jakbyśmy znów stawali się dziećmi. Dziećmi, które nie mają wiedzy, doświadczenia ani innych zasobów, pozwalających im na merytoryczną dyskusję czy stanięcie w swojej obronie.

 

 

 

Co wtedy pomaga?

Uważność. Jak najczęściej ćwicz uważność! Zwłaszcza wtedy, kiedy czujesz, że „bez powodu” zaczyna obezwładniać Cię zniechęcenie, czarnowidztwo, kiedy odpływa energia do działania. Wtedy włącz uważność i sprawdź, co się odtwarza w Twojej głowie? Co to za taśma? Jaki przekaz płynie? I obserwuj to sobie ze świadomością, że to stary schemat, nagranie sprzed lat, komunikaty, które zostały wgrane wiele lat temu i dziś nie są już prawdą.

 

Bo Ty jesteś już inną osobą niż byłaś/byłeś 20, 30 lub 40 lat temu!

 

Kiedy masz tego świadomość, możesz zarządzić sytuacją. Możesz zdecydować, że już dość i zatrzymać taśmę. Jeżeli włączył Ci się Niszczyciel i zaczyna podkopywać Twoje poczucie własnej wartości, możesz powiedzieć sobie głośno: „STOP! Nie pozwolę się obrażać!” Albo: „To nie jest prawda o mnie”, „To już dawno nieaktualne.”

Możesz też skomentować to, co się dzieje w Twojej głowie : „O, słyszę, że znowu mi się to włączyło. Na szczęście już wiem, że to tylko stare nagranie, które było na szczycie listy przebojów w ubiegłym stuleciu. Teraz słucham czegoś innego.”  W ten sposób dystansujesz się od negatywnego przekazu i w pewnym sensie „wyjmujesz go” sobie z głowy.

 

Najgorszy jest brak świadomości. Pozwalanie, aby wewnętrzny krytyk sączył po cichu swoja truciznę i nie zauważanie tego, co się dzieje. Bo kiedy to w końcu rozpoznajesz, najczęściej jest już za późno. Bo Twoja pewność siebie wyparowała, a po entuzjazmie nie ma już śladu.

 

 

 

Walczyć z nim, czy nie?

Co robić z wewnętrznym krytykiem? Różne są szkoły. Jedni radzą, żeby go „zwalczyć”, „zniszczyć”, „usunąć”. Inni twierdzą, że warto z nim dyskutować, polemizować, przedstawiać fakty, udowadniać, że się myli. Jeszcze inni, żeby potraktować go tak samo, jak on traktuje nas: obśmiać, zadrwić z niego, wyszydzić, upokorzyć, zmieszać z błotem.

 

Co ja na to? Nie jestem zwolenniczką walki ani „wycinania” sobie wewnętrznego krytyka, bo to jest ważna część naszej osobowości. Kiedy z nim walczymy, to trochę tak, jakbyśmy walczyli sami ze sobą, a próba usunięcia brzmi jak dążenie do wycięcia sobie jakiejś części, która jest integralnym składnikiem naszej istoty.

 

Warto zdać sobie sprawę, że na wewnętrznego krytyka najbardziej reaguje i najbardziej się go boi nasze wewnętrzne dziecko. Tak, jak kiedyś to prawdziwe dziecko – np. mała Małgosia czy Ania bała się gniewu swojej mamy i bezrefleksyjnie jej słuchała.

 

I warto rozpoznać, że teraz, kiedy dorosła Anna czy Małgorzata, dajmy na to rezygnuje z awansu, bo boi się, że sobie nie poradzi – tak naprawdę boi się w niej jej wewnętrzne dziecko. To właśnie ono, aktywowane przez wewnętrznego krytyka tak się przeraziło, że od razu krzyknęło: „Nie chcę” i rzuciło się do ucieczki, odrzucając szansę.

 

 

 

Którą roślinę podlewasz?

Dobra wiadomość jest taka, że oprócz wewnętrznego krytyka i wewnętrznego dziecka mamy też w sobie inne części: te dorosłe, mądre, odważne. Te które miewają śmiałe pomysły i chcą je realizować.

Niektórzy lubią mawiać, że energia podążą za uwagą i rzeczywiście tak jest. Bo ta część, której dajesz uwagę, będzie w Tobie rosła i zajmowała coraz więcej miejsca. Tak, jak roślina, o którą dbasz, podlewasz i codziennie doglądasz będzie wyglądała dorodniej, niż ta o której zapomnisz i która nie doświadczy ani Twojej uwagi ani czynników niezbędnych dla wzrostu.

 

Piszę o tym w mojej książce „Czuła dla siebie. Żyj wolna od presji i lęku”. Jeżeli jeszcze nie czytałaś serdecznie polecam. Możesz ją zakupić na przykład na stronie wydawnictwa Sensus.

 

Przestań dawać uwagę krytykowi. Przestań go słuchać. Kwestionuj wszystko, co mówi. Rozpoznaj, że to stara śpiewka i wyłącz taśmę. Bo kiedy stawiasz go na piedestale, słuchasz jego słów i wykonujesz jego polecenia, dodajesz mu mocy! Utwierdzasz go w przekonaniu, że ma rację i że jest wyrocznią, a sobie wysyłasz komunikat, że powinnaś go słuchać, żeby uniknąć wszystkich tych katastrof, którymi Cię straszy.

 

A gdzieś obok, w kąciku siedzi Twoja wspierająca część, która wie że sobie poradzisz. I która być może nawet mówi: „Dasz radę! Nie odpuszczaj! Trzymam za Ciebie kciuki”, ale jej cichy głosik w zestawieniu z jazgotaniem, które serwuje Ci wewnętrzny krytyk, nie ma żadnych szans. Nie może się przebić, nie słyszysz go i nawet nie wiesz o jego istnieniu.

 

Zacznij zmieniać proporcje, dawaj uwagę wspierającej części, pytaj ją o zdanie, sprawdzaj, co ona sądzi na dany temat i zobacz, jak zmieni się Twój wewnętrzny dialog i Twoje emocje.

 

Chcesz przejść proces uciszania wewnętrznego krytyka z moim wsparciem, po to by poczuć w sobie odwagę i sprawczość, i zacząć odnosić zawodowe i finansowe sukcesy? Zapraszam Cię do obejrzenia nagrania mojego 3-dniowego treningu „Pożegnaj wewnętrznego krytyka”. Wszystkie szczegóły możesz sprawdzić TUTAJ.

 

 

Zostańmy w kontakcie