Czasami myślę, że krytyka z zewnątrz to przysłowiowy „mały pikuś”. To, co same sobie czasem robimy deprecjonując swoją kreatywność i dewaluując własne idee, to dopiero ma niszczycielską moc! Bo same bywamy dla siebie najsurowszymi cenzorami.

Znasz to uczucie, kiedy przychodzi Ci do głowy nowy pomysł, ale chwilę później już zaczynasz w niego wątpić? Zastanawiasz się, czy jest wystarczająco nowatorski, czy spodoba się szefowi, czy ludzie Cię nie wyśmieją, czy jest sens o tym mówić? Krytykujesz sama siebie i odbierasz wartość swoim zamiarom?

  • Może już ktoś to kiedyś zrobił?
  • Może nic nowego nie wniosę?
  • Może inni już dawno to odkryli i stosują?
  • Może to za mało oryginalne, niedopracowane, niezbyt błyskotliwe…
  • Może w tej branży jest już zbyt duża konkurencja, żebym jeszcze ja uruchamiała swój biznes?
  • Może na ten temat napisano już tyle, że moje refleksje to tylko „bicie piany”?
  • Może ja jestem niewystarczająco dobra, mądra, doświadczona, wykształcona, inteligentna, utalentowana itd., żeby się za to brać?

Nieee, jednak nie będę nic z tym robić.

I tak Twój nowy pomysł, zanim jeszcze zdążył zaistnieć, już został skrytykowany, stłamszony, zgaszony. Choć nikt z zewnątrz się nie pojawił. Nie wypowiedział żadnego komentarza. Nie machnął ręką, ani nie wywrócił oczami. To Ty sama to zrobiłaś. Sprawiłaś, że coś, co miało potencjał, zostało zablokowane.

Jeżeli coś Ci w duszy gra, pozwól temu płynąć. Najlepiej weź kartkę papieru i zacznij pisać. Opisuj swój nowy pomysł albo przedsięwzięcie i nie dopuszczaj do siebie krytycznych myśli. Pozwól, aby Twoja ręka po prostu zapisywała to, co płynie z głębi serca. Bez cenzury, bez oceniania i wartościowania. Bez zastanawiania się nad szykiem i gramatyką. Niech to będzie bez „ładu i składu”. Najważniejsze, żebyś połączyła się z Intencją, ze Źródłem i zapisała to, co z niego przychodzi. Kiedy sobie na to pozwolisz, a potem wrócisz do tego następnego dnia, możesz być zdziwiona jaką to ma wartość. Może nawet zapytasz siebie w duchu „Wow, to ja to napisałam?”

I odważaj się wprowadzać swoje pomysły w życie. Nawet jeżeli głowa mówi Ci, że są niewystarczająco dobre albo mało nowatorskie. Jesteś istotą jedyną, niepowtarzalną i unikalną w swoim potencjale i jeżeli coś robisz, robisz to na swój własny, nieprzeciętny sposób. Nawet jeżeli na jakiś temat napisano już tysiąc książek, zawsze możesz napisać swoją. Bo nikt przedtem nie czuł i nie doświadczał tego, co Ty. Ani nie widział i nie nazywał rzeczy w sposób, w jaki Ty je widzisz i nazywasz. Bo patrzysz przez pryzmat własnych doświadczeń, przekonań, światopoglądu.

Nie bądźmy dla siebie cenzorami, nie wyrzucajmy naszych pomysłów do kosza z napisem: „Niewystarczająco dobre”. Ani nie wkładajmy ich na dno szuflady, wmawiając sobie, że są mało odkrywcze. To, co płynie z głębi serca, z połączenia z Intencją, ma w sobie potencjał tworzenia lepszego świata i ludzie z tym rezonują. A gdy krytykujesz sama siebie, zrywasz to połączenie. Nie deprecjonuj tego, co do Ciebie przychodzi. Uwierz i zaufaj. I zacznij działać, a efekty mogą Cię zadziwić.

Podziel się: