Nie masz ochoty czegoś zrobić, ale jakoś tak wychodzi, że robisz. Chciałabyś komuś odmówić, ale tak się dziwnie składa, że ulegasz. Nie podzielasz czyjegoś zdania, a jednak przytakujesz. Bo nie chcesz być nieuprzejma albo konfliktowa. Nie chcesz sprawiać kłopotu, być przyczyną czyjejś irytacji. Albo celem czyjegoś ataku. Chciałabyś przestać zabiegać, ale wolisz, żeby było miło i żeby wszyscy Cię lubili. Tylko… czy cena jaką za to płacisz, nie wydaje Ci się zbyt wysoka?

 

Skąd ten przymus starania się, żeby wszyscy byli zadowoleni? Co sprawia, że uszczęśliwiasz wszystkich dookoła? Dlaczego nie możesz przestać zabiegać o sympatię innych? Przytakujesz, nadskakujesz, biegniesz z pomocą nawet, jak nikt nie prosi? Tak, robisz to wszystko z lęku. Ze strachu przed byciem odrzuconą, niechcianą, nieakceptowaną. A przy okazji zapominasz o swoich potrzebach, tłumisz swoje emocje i zaprzeczasz samej sobie. Bo każda oznaka czyjegoś niezadowolenia, sarkastyczny komentarz, krytyka, czy ironiczny uśmiech są dla Ciebie oznakami odrzucenia. I potwierdzeniem tego, co gdzieś bardzo głęboko podejrzewasz – że nie jesteś wystarczająco dobra i wartościowa.

 

A Ty przecież chcesz czuć się wartościowa. Chcesz czuć się godna miłości i szacunku. Tylko, że nie masz tego poczucia wewnątrz siebie, więc poszukujesz go na zewnątrz. Wydaje Ci się, że gdy będziesz uprzejma, bezkonfliktowa i nie sprawisz innym kłopotu, wtedy oni Cię polubią i zaakceptują. A to z kolei potwierdzi Twoją wartość.

 

Dziura w poczuciu własnej wartości

Większość osób chętnie przyjmuje to, co dajesz. Jest im tak wygodnie. W którymś momencie tak bardzo się przyzwyczajają, że staje się to dla nich oczywiste. Coraz rzadziej dziękują. A po jakimś czasie nawet już Cię nie widzą. Nie pytają o zdanie, bo przecież Ty zawsze jesteś na TAK. Nie proszą, tylko sami sobie biorą, bo przecież i tak zawsze mogą na Ciebie liczyć. A najgorsze, że przestają Ciebie szanować. Bo jak tu szanować kogoś, kto ma niemalże wypisane na czole „Ja się nie liczę”? Nie masz własnego zdania, nieważne są dla Ciebie Twoje potrzeby, odpuszczasz to, co byś chciała i robisz to, co chcą inni.

A jeżeli nawet zdarzy się tak, że ktoś Ci podziękuje, pochwali, skomplementuje – Ty i tak obawiasz się, że to tylko na chwilę.

Bo gdy wewnętrznie nie czujesz się wartościowa – nie ma znaczenia, jak wiele osób Cię doceni.

Mogą być ich setki, a Ty nadal wątpisz, czy aby prawdziwe są te wszystkie wyrazy uznania… Przez chwilę jest Ci dobrze i masz wrażenie, że dostałaś to, na czym Ci zależało, a potem to uczucie się ulatnia i znowu pojawia się lęk. To tak, jakbyś nosiła przy sobie dziurawe naczynie i oczekiwała, że inni ludzie je napełnią. I nawet, gdy próbują i wlewają do niego wodę, to ta woda po jakimś czasie wycieka, a Ty znów zostaniesz z niczym.

W dodatku te wszystkie strategie przytakiwania, zgadzania się, ulegania, bycia miłą sprawiają, że coraz bardziej odrzucasz siebie. Sama sobie wysyłasz komunikat, że nie jesteś ważna. Więc jakim cudem inni ludzie mają traktować Cię jak kogoś, kto jest ważny i wartościowy? Pamiętaj, jeżeli sama siebie nie cenisz inni też Cię nie docenią.  Jeżeli sama siebie nie szanujesz, inni też nie będą Cię szanować. Jeżeli sama sobie mówisz „najpierw inni, ja mogę poczekać”, inni też Ci powiedzą „najpierw my, ty możesz poczekać”. Dlatego zacznij sama siebie kochać i cenić. I rób to, co dla Ciebie ważne.

Ta dziura w naczyniu to tak naprawdę dziura w Twoim poczuciu własnej wartości. I choćby inni ludzie nie wiem jak starali się ją załatać, nie są w stanie. Bo załatać ją możesz tylko Ty.

A jeśli chcesz dowiedzieć się, jak przestać zabiegać o sympatię innych i wreszcie docenić siebie, przyjdź na mój bezpłatny webinar, który odbędzie się 15 maja o 20:00. Aby się zapisać, kliknij TUTAJ 

 

A gdybyś uwierzyła, że jesteś wartościowa, bez względu na wszystko?

Jak by to było, gdybyś wiedziała, że to niemożliwe, żeby ktoś mógł Ciebie odrzucić? Bo jesteś wartościowa, ważna, wyjątkowa? Wartościowa dlatego, że jesteś.Tak po prostu. Nie dlatego, że komuś pomogłaś, albo byłaś dla kogoś miła. Co gdybyś pokochała i doceniła samą siebie i codziennie utwierdzała się w przekonaniu, że Twoja wartość jest w Tobie i nic nie może jej naruszyć? Gdybyś przestała wciąż tłamsić samą siebie i przekonywać, że inni są ważniejsi i to najpierw ich powinnaś zadowolić? Gdybyś przestała pomagać, nadskakiwać i zgadzać się na wszystko?

Tak, wiem, że sama myśl o tym, że mogłabyś tak po prostu przestać zabiegać o sympatię otoczenia, może powodować dyskomfort. Może boisz się, że gdybyś się odważyła, pewnie pojawiłby się znowu lęk, poczucie winy, niechęć do siebie.

Jeśli tak jest – pomocne może być tutaj uświadomienie sobie, że gdy mówisz komuś albo czemuś NIE, jednocześnie mówisz TAK sobie samej. Swoim potrzebom, pragnieniom, przyjemnościom, celom. Masz prawo je spełniać. Masz prawo o nie dbać. A stawianie siebie na końcu kolejki świadczy o tym, że sama sobie to prawo odbierasz.

Warto też uświadomić sobie, że ten lęk przed byciem odrzuconą pochodzi z czasów, kiedy byłaś małym dzieckiem. Bo pewnie zdarzało się, że kiedy zamiast zadowolić rodziców, wolałaś robić coś co było dla Ciebie ważne, doświadczałaś nieprzyjemnych konsekwencji. Kar, krzyku, krytyki, wybuchów złości, chłodu emocjonalnego, wycofywania czułości i bliskości. A ta bliskość była wtedy dla Ciebie najważniejsza na świecie. Dlatego wolałaś zrezygnować z siebie i zrobić to, czego od Ciebie oczekiwano. Teraz też być może podświadomie obawiasz się, że ktoś na Ciebie krzyknie, zdenerwuje się, obrazi, odwróci się, przestanie z Tobą rozmawiać. Ale przecież nie jesteś już dzieckiem, a relacja między Tobą, a Twoimi współpracownikami, rodziną czy znajomymi, nie jest relacją dziecko – rodzic. Stoisz na równi. Jesteś tak samo ważna jak wszyscy inni. Masz prawo do własnego zdania, do stanięcia za sobą, do powiedzenia NIE, jeżeli nie masz ochoty komuś pomóc.

Zacznij ćwiczyć. Odważaj się, odmawiaj, mów, że masz inne zdanie. Na początku w małych sprawach i obserwuj co się pojawia. I gratuluj sobie za każdym razem, kiedy wytrzymasz falę dyskomfortu i oprzesz się pokusie. Pokusie przytaknięcia albo powiedzenia „nie ma problemu, jasne, że to zrobię”.

 

I tu znowu „kłania się” relacja z samą sobą

Te z Was, które znają mnie dłużej mogłyby teraz wywrócić oczami i powiedzieć „A ona znowu swoje ”. Tak, ja znowu swoje;) Bo relacja ze sobą jest kluczowa dla poczucia wysokiej własnej wartości. Poprawa tej relacji pozwoli Ci przestać zabiegać o sympatię innych. Od tego, jak bardzo (i czy w ogóle) zadbasz o relację ze sobą zależy, czy będziesz w stanie wyjść z przymusu stawiania innych na pierwszym miejscu. I czy wreszcie odważysz się postawić na tym miejscu siebie. 

A jak zadbać o to, aby ta relacja się poprawiła, dodała Ci sił i karmiła dobrą energią? Oto garść wskazówek:

  • Jeżeli w dzieciństwie otrzymywałaś mało pochwał, a dużo krytyki – przestań siebie krytykować, a zacznij doceniać i chwalić. Gratuluj sobie nawet małych sukcesów, a w przypadku porażki – patrz, co napisałam wcześniej, czyli przestań siebie krytykować. Doceń, że się odważyłaś, pogratuluj sobie inicjatywy i zastanów się, czego nauczyło Cię ewentualne niepowodzenie.
  • Jeśli było tak, że od rodziców dostawałaś mało miłości i bliskości, albo miłość była warunkowa – daj sobie tę miłość i bliskość sama. Bądź dla siebie łagodna, serdeczna, czuła. Dawaj sobie wsparcie, zwłaszcza kiedy „zawaliłaś”. Wtedy szczególnie otocz siebie opieką i bądź dla siebie łagodna. Nie odmawiaj sobie wtedy miłości, choć w dzieciństwie być może właśnie tego doświadczałaś.
  • W przypadku, gdy jako dziecko otrzymywałaś mało wsparcia, a dużo wątpliwości, czy aby jesteś wystarczająco dobra, żeby podołać – zacznij sama dawać sobie wsparcie. Bądź świadoma swoich mocnych stron, talentów, umiejętności i ugruntowuj się w nich. Bądź uważna na swojego wewnętrznego krytyka, który tak naprawdę jest głosem krytykującego i wątpiącego w Ciebie rodzica i nie pozwól mu się rozpanoszyć. Gdy tylko usłyszysz „Ty się do tego nie nadajesz” albo „Chyba nie dasz rady” natychmiast wychwytuj takie komunikaty i zastępuj je wspierającymi. Na przykład: „Masz wszystkie potrzebne umiejętności, aby to zrobić” albo „Z pewnością świetnie sobie poradzisz”

 

Jeśli chcesz posłuchać, co robić, aby zacząć bardziej kochać siebie obejrzyj TO WIDEO na moim kanale na YouTube.

 

Gdy zadbasz sama o siebie, będziesz dawać sobie miłość i siebie wspierać, powoli zaczniesz wierzyć, że jesteś wartościowa, niezależnie od tego, jak reagują na Ciebie inni. To punkt wyjścia do tego, by przestać zabiegać o czyjąś sympatię i akceptację. Zresztą zmiana w Tobie spowoduje również zmianę w ludziach. Przestaniesz podświadomie wysyłać do nich teksty: „Jestem nieważna, moje potrzeby się nie liczą, zrobię wszystko, żebyście mnie polubili”. Zamiast tego zaczniesz komunikować: „Jestem  wartościowa i godna szacunku, moje potrzeby są dla mnie ważne, chcę o nie zadbać”. I zobaczysz, jak ludzie, którzy kiedyś wykorzystywali Twoją uczynność, zaczną radzić sobie sami, albo poszukają sobie kogoś innego.

 

Podziel się: