Jak często zdarza ci się, że mając dzień wolny i kilka spraw do załatwienia „na mieście” wsiadasz do samochodu i zatopiona w myślach pędzisz przed siebie, zdając sobie po chwili sprawę, że właśnie jedziesz swoją codzienną drogą do pracy? Ha ha, mnie się to kiedyś zdarzyło i od moich znajomych wiem, że im też. A koleżanka opowiadała mi niedawno historyjkę o swojej mamie, która w natłoku obowiązków, gnana tym co jeszcze pozostało do zrobienia wsiadła na rower i dopiero po kilku chwilach energicznego pedałowania zdała sobie sprawę z tego, że… nie pamięta dokąd jedzie i po co. Pośmiałyśmy się chwilę, lecz zaraz później zdałyśmy sobie sprawę, że nie ma w tym nic śmiesznego…

Pogrążeni w planowaniu, układaniu w głowie list zakupów, nadawaniu priorytetów sprawom do załatwienia, jednocześnie martwiąc się czy prezentacja się uda i czy klient podpisze dziś umowę, włączamy autopilota i zapominamy o byciu tu i teraz. A gdzie nasza uważność? Machinalnie wykonujemy codzienne czynności, reagujemy automatycznie na zdarzenia i wypowiedzi. Tylko jakoś pod koniec dnia, mimo wykonania 200% normy nie czujemy radości ani satysfakcji. Może dlatego, że nas wcale nie było w tym wszystkim co robiliśmy?

 

 

JAK WYŁĄCZYĆ AUTOPILOTA I BYĆ BARDZIEJ TU I TERAZ?

 

  • wstań kilka minut wcześniej, daj sobie czas na chwilę uważności. Zamiast pić kawę pomiędzy zakładaniem rajstop a malowaniem rzęs, usiądź przy stole i poczuj jej aromat i smak… Znajdź też chwilę, aby przytulić się do bliskiej osoby. Pięć minut cię nie zbawi, a poczujesz się bardziej osadzona w ciele i spokojniejsza;
  • w ciągu dnia zatrzymaj się co jakiś czas, skup na oddechu i poczuj swoje ciało – może jesteś głodna, masz potrzebę ruchu albo zaczerpnięcia świeżego powietrza? Może w którejś części ciała czujesz napięcie albo ból? Pozwól sobie to zauważyć i poczuć. Koncentracja na oddechu i na swoim ciele spowoduje, że będziesz miała większą świadomość swoich potrzeb i będziesz mogła je zaspokoić we właściwym momencie;
  • w pracy co jakiś czas zatrzymaj się na chwilę, popatrz w okno, zwróć uwagę na myśli, posłuchaj co mówi głos w twojej głowie. Hmm… może właśnie słyszysz, że jest jeszcze tyle do zrobienia, więc nie powinnaś tak siedzieć bezczynnie i gapić się w przestrzeń… Być może ta myśl powoduje napięcie i przymus natychmiastowego działania? Jeżeli rzeczywiście czujesz, że pod wpływem tej myśli masz ochotę natychmiast zerwać się i wrócić do swoich obowiązków, pogratuluj sobie uważności. Często bowiem nawet nie zauważamy, jak bardzo nasze myśli nami sterują i jak wiele działań podejmujemy automatycznie;
  • skup się na jednej czynności – jeżeli rozmawiasz z kimś przez telefon nie czytaj w tym samym czasie maili (znam takich co rozmawiają, czytają i nawet odpisują jednocześnie). Wielozadaniowość jest przereklamowana. Pochłania mnóstwo energii, generuje więcej stresu – wykonując kilka zadań jednocześnie, łatwiej popełnić błąd – a poza tym sprawia, że w żadnej z tych czynności tak naprawdę cię nie ma… Może też wpłynąć negatywnie na twoje relacje z innymi. Ktoś, z kim rozmawiasz przez telefon odpisując jednocześnie na maila usłyszy to w twoim głosie i może odebrać jako brak szacunku, a dziecko z którym układasz klocki przeglądając jednocześnie facebooka w swoim smartfonie z pewnością wyczuje, że nie ma twojej stuprocentowej uwagi.

 

Bycie uważnym nie jest łatwe, zwłaszcza dla tych co wciąż zabiegani. Jeżeli jednak chcemy patrzeć i rzeczywiście widzieć, słuchać i rzeczywiście słyszeć, spróbujmy wyłączać autopilota na początku choćby na kilka chwil w ciągu dnia.

Z czasem może uda się te chwile wydłużać i cieszyć się większą świadomością.

I mieć więcej życia w życiu!

Podziel się: