Skoro każdy człowiek ma w sobie bezgraniczną i bezwarunkową wartość, to dlaczego niektórzy ludzie postrzegają siebie jako bezwartościowych albo głupich? Dlaczego niektórzy mimo szczerej, pozytywnej informacji zwrotnej płynącej od otoczenia, z uporem maniaka obstają przy tym, że są gorsi, słabi i do niczego się nie nadają?

 

Dlatego, że w ich głowach został zainstalowany program, który każe im tak myśleć i postrzegać siebie jako bezwartościowych. Można powiedzieć, że to taki „software”, który determinuje ich myślenie o sobie i każe im reagować w określony sposób.  Wgrany do głowy w mniej lub bardziej zamierzchłej przeszłości i niekwestionowany – świetnie sobie radzi. Rośnie w siłę, obudowując się faktami i zdarzeniami, które „potwierdzają” prawidłowość jego działania i sprawia, że coraz bardziej mu ulegamy.

 

 

O co chodzi z tym programem?

To zlepek przekonań, osądów i filtrów przez które postrzegamy rzeczywistość, otaczający nas świat, no i oczywiście samych siebie. Jeżeli te przekonania są wspierające, łatwiej nam żyć, czerpać satysfakcję z własnej egzystencji i funkcjonować wśród ludzi. Ale nie o takich przekonaniach dzisiaj piszę.

Gorzej, jeżeli mamy o sobie negatywne mniemanie i nasze oprogramowanie w głowie opiera się na założeniu, że jesteśmy gorsze, słabsze albo niepełnowartościowe. Bo nasłuchałyśmy się krytyki, nasi rodzice nigdy nie byli z nas zadowoleni, wymagano od nas rzeczy, których nie byłyśmy w stanie zrobić albo stawiano wygórowane, nierealistyczne cele, których osiągnięcie nie było możliwe. Jeżeli jeszcze to wszystko odbywało się przy jednoczesnym braku docenienia i skąpieniu jakichkolwiek pochwał – bo „potem dziecko będzie zbyt zadufane w sobie” – to z każdym dniem rosło w nas przekonanie, że coś jest z nami nie tak i na pewno czegoś nam brakuje.

Załóżmy, że Twoje główne przekonanie na własny temat brzmi: „Jestem niewystarczająco dobra” i to właśnie na tej „prawdzie” bazuje Twoje myślenie o sobie. Co robi Twój wewnętrzny program?  Segreguje informacje. Wybiera te, które potwierdzają to przekonanie (porażki, błędy, negatywne reakcje ludzi) i pieczołowicie kolekcjonuje je jako „dowody” mające przypieczętować Twój rzekomy brak wartości, inteligencji czy wiedzy. A z drugiej strony odrzuca albo ignoruje fakty, które do tego przekonania nie pasują.

O przekonaniach i wewnętrznym krytyku piszę więcej w mojej książce “Jesteś wartościowa!”, którą możesz zamówić na stronie Wydawnictwa Onepress

 

 

Co jest prawdą, a co nie?

„Jak to się dzieje, że ja nie wierzę w swoje mocne strony”? „Dlaczego nawet, gdy inni mówią, że jestem w czymś dobra, mam wrażenie że to nie o mnie, że przesadzają albo po prostu się pomylili?” „Dlaczego nawet, jak odniosę sukces to myślę, że to nie jest prawdziwy sukces i czuję się zażenowana, kiedy ktoś mi gratuluje”? Takie pytania słyszę często podczas sesji coachingowych i zawsze powtarzam, że to kwestia percepcji.

To jest skutek działania Twojego programu. Jeżeli uwierzyłaś w to, że jesteś niewystarczająco dobra, nic dziwnego, że umniejszasz swoje osiągnięcia. Bo „prawdziwy” sukces do tego przekonania nie pasuje. Jak ktoś niewystarczająco dobry mógłby rzeczywiście coś osiągnąć? Przecież to niemożliwe. Wszystko, co osiągnie będzie niewystarczające. A jeżeli będzie naprawdę wartościowe, to znaczy że „przytrafiło” mu się przez pomyłkę. Bo w rzeczywistości było przeznaczone dla kogoś innego.  

Dlatego, kiedy z zewnątrz płynie informacja: „Jesteś dobra, jesteś kompetentna, świetnie sobie radzisz”, nie zostaje ona przez Twój program zarejestrowana. Ewentualnie zostaje na chwilę przyjęta, ale zaraz potem zweryfikowana jako nieprawdziwa i nieprzydatna, i oczywiście wykasowana.

To dlatego, nawet jak ktoś Cię chwali, komplementuje albo docenia, Ty i tak w to nie wierzysz.

Wątpisz w jego szczerość, podejrzewasz nieczyste intencje albo puszczasz pochwały mimo uszu, bo to przecież „nie może być prawda o Tobie”.

Odrzucasz pozytywny feedback i podtrzymujesz negatywny obraz siebie. I Twoje przekonanie się potwierdza!

 

 

Wyjmij myśli z głowy

Z jednej strony to trochę straszne, że tak bardzo ulegamy iluzji w naszej głowie i jak automaty postępujemy tak, by potwierdzić jej rzekome istnienie. Ale z drugiej – pocieszający jest fakt, że nawet najczęściej dotąd używany program można odinstalować, jeżeli dojdziemy do wniosku, że już nam nie służy. I sięgnąć po inny, który będzie bardziej wspierał dobre funkcjonowanie całego systemu.

Co zatem warto robić?

  • w pierwszym kroku zdać sobie sprawę, że negatywne myślenie o sobie to skutek istnienia przekonań i filtrów “zainstalowanych” w naszym umyśle
  • po drugie zdystansować się, oddzielić swoją wartość od działania programu
  • a po trzecie – jak najczęściej poddawać w wątpliwość „poprawność” tego starego mechanizmu

Kiedy następnym razem poczujesz się słaba i niewystarczająca, będziesz wyolbrzymiać swoje błędy i czuć wyraźny opór przed docenieniem tego, co zrobiłaś albo przyjęciem pochwały, uświadom sobie, że ten stan to skutek działania Twojego programu. Możesz pomyśleć wtedy, albo nawet powiedzieć sobie głośno, że oto znowu daje o sobie znać automat w Twojej głowie. Że te myśli, które się pojawiają, to nie jest prawda o Tobie. To tylko stary program znowu się uaktywnił i właśnie próbuje umniejszyć Ciebie i Twoje działania.

 

Takie opisanie sytuacji i nazwanie tego, co się pojawia bardzo pomaga nabrać dystansu. Opowiadając samej sobie sytuację, niejako wyjmujesz ją z głowy i możesz przyjrzeć jej się oczami widza. To sprawia, że nabierasz dystansu. Widzisz to na zewnątrz i pozbawiasz swój wewnętrzny automat mocy. Bo wyjęty z głowy, nie może już tak skutecznie naciskać guzików w Twoim umyśle. Ani wywoływać konkretnych emocji, takich jak strach, rozczarowanie czy zwątpienie. 

 

 

Co by było, gdyby…?

Kiedy już przerwiesz swoją automatyczną reakcję, zakwestionuj to, co jako pierwsze przyszło Ci do głowy. Poddaj w wątpliwość umniejszające Ciebie myśli i negatywne myślenie o sobie. Zadaj sobie pytanie: „A co, jeśli rzeczywiście zrobiłam to dobrze? A co, gdybym siebie doceniła? Co, gdyby ta pochwała była szczera? Co, jeśli bym uwierzyła, że rzeczywiście sobie radzę?”

  • Dopuść do siebie inny scenariusz, wsyp trochę piasku w tryby starego mechanizmu.
  • Niech w nim zazgrzyta i zatrzeszczy.
  • Niech przestanie działać tak gładko.

Zastanów się, co stałoby się dla Ciebie możliwe, gdybyś przestała ulegać automatycznym myślom i kwestionować własną wartość. Może ruszyłabyś do przodu ze wszystkimi swoimi projektami? A może wreszcie zrealizowałabyś jakiś ważny dla siebie cel? Może w końcu odważyłabyś się zmienić pracę? Albo zaczęłabyś żyć, tak jak zawsze chciałaś?

 

Niech myślenie o sobie dobrze stanie się Twoim nowym nawykiem! Naucz się przyjmowania komplementów i brania pochwał za „dobrą monetę”. Nawet jeśli na początku będziesz czuła dyskomfort i pojawią się negatywne myśli.

Wspieraj sama siebie przypominając sobie, że właśnie odinstalowujesz stary niepotrzebny program, który nie służy dobremu działaniu całego systemu. I chcesz wgrać nowy, który będzie Cię prowadził do realizacji tego, co dla Ciebie ważne.

Zamiast wierzyć, że  jesteś „niewystarczająco dobra”, zacznij wierzyć, że codziennie coraz lepiej sobie radzisz, że jesteś skuteczna, mądra i kompetentna. Podpieraj się faktami i powtarzaj sobie, że wszystko, co na co dzień robisz, potwierdza te nowe wspierające przekonania. I rób to konsekwentnie. Twoje myślenie o sobie i sposób, w jaki siebie postrzegasz wpływa na Twoje poczucie własnej wartości i na jakość życia. Chcesz żyć w zaufaniu do siebie, działać i się rozwijać? Czy przemykać przez życie skulona, pełna lęku i wątpliwości?

O poczuciu własnej wartości i o tym od czego ono zależy piszę więcej W TYM WPISIE 

Pamiętaj, że ten program siejący zwątpienie, to tylko część Ciebie. Jest w Tobie również inna część, która Cię wspiera i chce dla Ciebie dobrze. Oddawaj jej głos jak najczęściej. Ona pomoże Ci rozszerzyć percepcję, przestać podążać za starym programem i zobaczyć jak wspaniałą i wartościową jesteś istotą!

 

 

Podziel się: